to top

Żeby powroty z wakacji nie bolały

st malo, quimper, plaża w dagmar, josselin 558

 

Kiedy zamykam oczy, widzę siebie na końcu świata, na wiecznych wakacjach, podczas których czytam, piszę, jem i słucham szczerego śmiechu moich synów. Nic mi więcej nie potrzeba. Teraz siedzę na trawie i wszystko to mam, tylko ten koniec świata w tym roku trochę bardziej odległy. A tak bardzo marzy mi się wielka podróż przed siebie, z papierową mapą i głośną muzyką…

 

K

 

Nie lubię wracać z wakacji. Jestem domatorem, a jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się marzyć o powrocie z podróży. Kocham to, że mamy dom. Potrzebuję go, by czuć się bezpiecznie. Lubię zakorzenienie, które jednak nie trzyma mnie w miejscu. Mnie łatwo przesadzić. Urosnę na każdej glebie. Nie tracę pogody ducha na żadnej szerokości geograficznej. Lubię mieć gdzie wracać, ale nie znaczy to, że zawsze chcę.

 

Tylko że wakacje, niezależnie od moich preferencji, zawsze się kończą i przychodzi czas powrotu do domu, do obowiązków, do zaległości, które zdążyły się same zrobić w pracy, do pustej lodówki. Nie lubię. Ty też? A chcesz wiedzieć, co robię, żeby się nie zapłakać, kiedy wakacje się kończą?

 

plaża

 

1. Przed wyjazdem sprzątam. Może to banał, ale łatwiej jest to zrobić na fali endorfinowej energii, wywołanej wizją rajskich wakacji albo choćby krótkiego wypadu na weekend niż po powrocie, kiedy do bałaganu dochodzi chaos walizek i toreb. Dlatego po przygotowaniu prowiantu na drogę i zapakowaniu wszystkiego, co będzie nam potrzebne, chwytam za odkurzacz, ścierkę, mop, rozpakowuję zmywarkę, ściągam wysuszone pranie, ewentualnie nastawiam i rozwieszam kolejne, przecieram szyby i lustra ze śladów małych łapek i Stefanowej śliny, ścielę łóżka  – jednym słowem doprowadzam do porządku dom, który po pakowaniu często wygląda jak po przejściu tornado (zwłaszcza kiedy ma się małych pomocników, którzy w swoim entuzjazmie potrafią wyciągnąć z szafy prawie całą garderobę i wszystkie zabawki).

 

2. W zamrażalniku czekają nasze ulubione potrawy. Staram się, żeby było ich co najmniej cztery, ale czasem udaje mi się przygotować więcej. Nie chcę mieć poczucia, że wracam do garów, choć gotować lubię i często gotuję nawet na wakacjach, staram się unikać robienia tego w pośpiechu, tylko dlatego, że musimy coś zjeść. Gotowanie to sztuka i zasługuje na to, by towarzyszyły mu pozytywne wibracje. A o takowe trudno, kiedy wokół walają się bagaże, a dzieci piszczą, że są głodne.

 

3. Zimą przy kominku czeka drewno i rozpałka. Latem w zamrażalniku chłodzą się lody.

 

4. Lubię wino, a lampka wysączona w towarzystwie męża na fotelu przed kominkiem lub na tarasie, z dobrą książką w ręce zawsze wprowadza mnie w dobry nastrój, więc przed wyjazdem obowiązkowo zaopatruję nas także w wino.

 

5. Aby powrót z wakacji był nie tylko bezbolesny, ale wręcz w pewnym sensie wyczekany, kupuję także płyty z filmami, które od dawna chciałam obejrzeć. Odkąd jestem mamą takich filmów jest sporo, więc nie mam problemu z wyborem. Jeśli ktoś na bieżąco śledzi wszystkie kinowe nowości, jeszcze podczas wakacji może przez Internet zarezerwować bilet do kina na premierę dobrze zapowiadającego się filmu. Nie wiem jak Ty, ale ja lubię czekać na takie drobne przyjemności.

 

6. Robiąc zakupy spożywcze na podróż, pamiętam, aby uzupełnić zapasy produktów, które mogą się przydać po powrocie (oczywiście takich, które się nie zepsują podczas naszej nieobecności). Kupuję na przykład składniki na ulubione ciasto, które robi się 5 minut, a smakuje tak, że powrót z wakacji jest odrobinę słodszy.

 

7. Z miejsc, które odwiedzamy przywozimy regionalne smakołyki, przedłużając smak wakacyjnych odkryć kulinarnych.

 

8. Na dzieci czeka nowa gra planszowa, zabawka , książka, które po powrocie absorbują je, dzięki czemu my możemy nie tylko rozpakować walizki, ale też usiąść i spokojnie delektować się tym, o czym pisałam wyżej.

 

9. Na dzień (a jeśli jest taka możliwość nawet na dwa) bezpośrednio po powrocie z wakacji biorę urlop. Kiedyś zdarzało mi się prosto z lotniska jechać do pracy. Teraz żyję wolniej i bardzo to sobie chwalę. Nie śpieszę się, nie mam poczucia, że nie zdążę na ważne spotkanie, nawet jeśli wyjazd nam się przeciągnie, bo lot będzie odwołany albo na niemieckiej prowincji zepsuje nam się samochód. A bywało i tak. Taki dzień na powrót do codzienności to cudowna sprawa. Można wykorzystać go na spacer z psem po lesie, na leniuchowanie, ciepłą kąpiel (płyn do kąpieli o wyjątkowo ładnym zapachu również czeka z reguły na mój powrót z wakacji).

 

10. Na kilka tygodni po powrocie z „głównych” wakacji planuję coś miłego, jakieś mini wakacje, wyjazd na weekend albo chociaż całodzienną wycieczkę. Lubię mieć poczucie, że fajny czas nie zaczyna i nie kończy się na wakacjach. Lubię naszą codzienność także za to, że nie jest monotonna, że przetykamy ją dość często wyjazdami, które łamią rutynę.

 

11. I na koniec jedna z najważniejszych rzeczy – porządek w walizkach. Mam koleżankę, która przez długi czas po powrocie  nie może wyjść z powakacyjnego szoku i zaaklimatyzować się w codzienności. Kiedyś odwiedziłam ją dwa tygodnie po tym, jak wróciła z wakacji w Grecji. Była tam sama, wakacje all inclusive, więc zabrać musiała w zasadzie tylko stroje kąpielowe, klapki i kilka drobiazgów. Jedna walizka, której przez te dwa tygodnie nie udało jej się rozpakować. Kotłowało się w niej wszystko – od słuchawek do iphona po brudne ubrania. Nie wiem, jak jest z Wami, ale na mnie taki chaos nie działa dobrze. A zatem właśnie tak – porządek w walizkach nie tylko w momencie, kiedy wyjeżdżamy, ale też, kiedy wracamy. Staram się zabierać ze sobą jak najmniej rzeczy, minimalną ilość ubrań, ale przy trójce dzieci bagaży i tak jest sporo (zwłaszcza kiedy jedziemy pod namiot albo na narty). Dlatego tak ważne jest dla mnie, by wszystko było idealnie zorganizowane i posegregowane. Tak, by po przyjeździe część ubrań wrzucić prosto do pralki, resztę porozkładać w szafach (jeśli jest taka możliwość piorę na bieżąco, jeśli nie, praktycznie wszystko ląduje w pralce), a wszystkie inne rzeczy dało się w miarę szybko odłożyć na miejsce. Rozpakowywanie bagaży naszej pięcioosobowej i jednopsiej rodziny zajmuje mi mniej niż pół godziny. Serio. Da się. Czasem pralka chodzi potem pół dnia, ale samo rozpakowanie bagaży jest stosunkowo bezbolesne właśnie dzięki temu, że myślę o nim już na etapie pakowania się w drogę powrotną.

 

Są to bardzo subiektywne, dopasowane do mojej osobowości, potrzeb i możliwości sposoby na to, jak umilić sobie powrót z wakacji. Kiedyś rezerwowałam bilety do teatru albo planowałam kolejny urlop, kupowałam bilety na samolot. Teraz mam trójkę dzieci i psa, więc każde wyjście wiąże się z całą ekwilibrystyką organizowania opieki dla nich, a wakacje to nie tylko bilet, ale cała masa innych przygotowań, dlatego łatwiej mi zrealizować powyższe punkty. Ale mam nadzieję, że kiedyś wrócę do bardziej wyszukanych powrotoumilaczy…

 

 

Magda T.

  • Paulina

    Dziś poraz kolejny przeczytałałam ten wpis, bo czeka mnie pakowanie i krótki wyjazd. Czuję się mocno zainspirowana, dzięki.

    July 8, 2014 at 2:19 pm Reply
      • Paulina

        Nad Bałtyk. Moje dziecko już tam jest razem z dziadkami, a ja usycham z tęsknoty. Napisz coś kiedyś o jodze, bo wiem, że praktykujesz. Dla mnie jest ona ostatnio bardzo ważna. Pozdrawiam.

        July 8, 2014 at 9:05 pm Reply

Leave a Comment