to top

Wyrzucam

magdatomkowicz

Sączy się dziś jesień przez okno jak pajęczyna, a słońce każdy zakurzony czy zagracony kąt czyni bardziej widocznym. Dlatego wyrzucam, oddaję, pozwalam odetchnąć przestrzeni. I sobie samej. Nam.

 

Wkładam do worków to, czego nie potrzebujemy. Zapasowe ręczniki, bo “zawsze się przydadzą”. Serwetki, które utknęły nieużywane na dnie wielkiej skrzyni i nigdy nie mogłam ich znaleźć – widocznie nie były mi aż tak potrzebne. Starą pościel i zapisane do ostatniej kartki zeszyty. Ubrania chłopców, bo po co im aż tyle. I swoje. Bo to samo. Wyrzucam wystrugane do naparstka ołówki i wymazane gumki. I zapomniane kompleksy, bo skoro przeżyłam bez nich tyle lat, z pewnością nie będę ich już używać. I te całkiem nowe, bo czy naprawdę są mi potrzebne?

 

Wyrzucam zaszłości i przeszłości, których nie powinnam rozpamiętywać. I fragmenty dzieciństwa, które wciąż mi serce zaśmiecają. Oddaję jeansy za małe, bo przytyłam. Choć przecież zaraz schudnę. I to, co znajduję w ich kieszeniach – przywiązanie do rzeczy i do spraw nieważnych.

 

Wyrzucam stare gazety, choć tych jak na lekarstwo, bo ani nie kupuję, ani nie gromadzę. Nie to, co kiedyś.

 

Wyrzucam paragony i przeterminowane pragnienia. Stare rachunki i pierwsze zgorzkniałe myśli. Wkładam do worka resztki wypełnienia do poduszek, które szyłam ponad 4 lata temu i ścinki materiałów, trzymane wciąż w tym samym pudełku, bo może kiedyś się przydadzą.

 

Wyrzucam stare szyszki i muszle, pomieszane ze wspomnieniami. Bo czas zrobić miejsce na nowe. Bo będą nowe. Bilety kupione. Uśmiecham się do nich w myślach. A ten uśmiech ma nagle więcej przestrzeni. I po raz pierwszy w życiu stwierdzam, że nie potrzebujemy ani jednego dużego bagażu na naszą szóstkę. Bo po co? Do podręcznego zmieścimy wszystko: parę spranych podkoszulków, kilka dojrzałych już marzeń i radość. Wciąż dziecięcą, bo niektórych rzeczy lepiej nigdy nie wyrzucać.

 

 

 

PODOBA CI SIĘ W MOIM INTERNETOWYM ŚWIECIE?

 

Jeśli tak i chcesz pomóc mi rozwijać ten blog i dać motywację, bym dalej snuła opowieści o miłości, radości i pięknie, oto w jaki sposób możesz to zrobić:

 

  • Zostaw po sobie ślad – skomentuj, napisz, co myślisz, a kiedy już mi zaufasz – opowiedz swoją historię
  • Poznajmy się lepiej – polub mój profil na Facebooku i zobacz, jak to wszystko wygląda od kuchni
  • Zaobserwuj mój profil na Instagramie – tam opowieści o miłości, radości i pięknie jest jeszcze więcej
  • Udostępniaj moje posty – nawet nie wiesz, jaką radość mi w ten sposób sprawisz :)

magdatomkowicz

 

Magda T.

  • MerCarrie

    Kiedy wyprowadzałam się do królestwa frytek z majonezem i piwa, musiałam spakować swoje życie w dwie walizki.

    Dokonałam wyboru kim jestem i kim chcę być. I zostawiłam za sobą całą masę niekomfortowych rzeczy: złych wspomnień, słów, które ranią, brzydkich zdjęć i tych upiornych za małych spodni (bo wiem, że nie schudnę).
    Zabrałam ze sobą uśmiech, radość, marzenia i miłość, która mnie popchnęła do wyprowadzki.

    Dobrze jest czasem coś wyrzucić.

    Świetny tekst!
    :*

    October 17, 2017 at 2:52 pm Reply
  • Moni

    Madziu, uwielbiam Twoje teksty, są takie prawdziwe<3 Ja mam spakowany kolejny wielki, czarny worek z ubraniami. Stoi w salonie pod ścianą i jakoś nie mam sumienia go wynieść chociażby do piwnicy. W życiu również musiałabym zrobić mały risercz i pozbyć się tych myśli, co mi głowę co wieczór zaprzątają.

    Z jednej rzeczy jestem dumna. Pozbyłam się w końcu za małych ubrań. Niby schudnę, ale czy w te dżinsy się wcisnę?

    Uściski<3

    October 17, 2017 at 3:04 pm Reply
  • Lil

    Super, jaki kierunek??

    October 17, 2017 at 7:21 pm Reply
  • Ola Poems

    Zawsze, kiedy wyrzucam stare przedmioty mam to dziwne uczucie, jakbym pozbywała się kawałka siebie, jakby ten kawałek starej mnie miał się jeszcze kiedyś do czegoś przydać. A później zamykam drzwi za workiem i w głowie czuję się taka lżejsza. I niesamowite, że lżejsza tak bardzo, że aż o ciężar większy od ciężaru wyrzucanego worka… :)

    October 18, 2017 at 9:50 am Reply

Leave a Comment