to top

Szczęście z social media

Małe-dziecko-na-dywanie

 

image

 

Miało być tak. Paryż, Londyn, potem Nowy Jork, ale na ten ostatni nie starczyło niczego. Bo ciąża, bo dziecko, bo lepiej żeby znało swoje babcie nie tylko ze skype’a. Miało być tak. Nie inaczej. A jest jak najbardziej inaczej. Naciśnięty gdzieś niewłaściwy przycisk, bilet skasowany nie na tej stacji co trzeba i już wszystko nie tak, nie to.

 

Jestem mamą trzech chłopaków. A przecież miał być dom pełen kobiet i rozmowy pod kołdrą o pierwszych miłościach. Chłopcy? No jasne, byli – po to, aby moje dziewczyny były szczęśliwe. A teraz? Porozmawiać o kobiecych sprawach raczej z synami nie porozmawiam. Domku dla lalek czy tych pięknych szmacianek, które kiedyś wypatrzyłam, też im przecież nie kupię. Czy muszę znać się na klockach lego? No, wypadałoby, prawda? W końcu to kawał ich świata. Podobnie jak samochody, sport i ciągłe kłótnie połączone z rękoczynami.

 

Zawód? Nie, nie chciałam pracować w zawodzie, więc tego nie żałuję. Ale to, co jest… Nie, oj nie. I wakacje najwyżej dwa razy w roku. Dużo? No sama nie wiem, chciałam więcej. Zawsze więcej.

 

Mąż się udał, dziękuję, nie narzekam. Nie, nie marzyłam o innym, ten jest fajny. Tylko czemu nie chce ze mną do Nowego Jorku albo chociaż do Berlina? Nawet do Krakowa nie, więc tkwimy tutaj, w tym obcym dla mnie mieście. Sączymy to nasze wino o 22, kiedy dzieci wreszcie padną i marzymy o innym życiu.

 

A psu sierść wyłazi garściami i muszę to  wszystko sprzątać. Lato, aż przekląć by się chciało, ale trzy pary uszu zawsze w gotowości.

 

Fakty się zgadzają. Tylko życie…

 

Jestem mamą trzech chłopaków. Nie, nie marzyłam o synach. Marzyłam o dzieciach, ale tak najbardziej to miały być córki, ale wiesz, jak to w życiu jest. Okazało się, że można i tak. I że wcale nie chciałoby się niczego zmieniać, że tak jest fajniej, pełniej, lepiej. Bo oni uśmiechają mnie codziennie. Każdego dnia coś nowego, a zawsze kończy się tak samo – spokojnymi oddechami i „kocham cię, mamo” już prawie przez sen, czasem jeszcze „poczekaj aż zasnę” i „czy jutro pójdziemy na lody?”.

 

Pójdziemy, jasne, przecież lato, gorąco. Psu trzeba wody świeżej nalać. Zimnej, bo upał, a on z tymi czarnymi kłakami męczy się okropnie. Dobrze, że większości się pozbył – chociaż trochę mu lżej.

 

Do lasu pojedziemy. Tam cień, więc pobiegają sobie wszyscy, a my nogi wyciągniemy na trawie. Może nawet nad jezioro się przejdziemy. Tą polną ścieżką, przy której ostatnio widzieliśmy dziki. A wcześniej jeszcze sarny nam drogę przebiegły.

 

A wiesz, że kiedyś marzyłam o Nowym Jorku? Serio! Jako nastolatka, ale wcale od upływu lat nie zmądrzałam i wciąż bym chciała. Och, nawet nie wiesz, jak bardzo. Głupie, nie? Co z tym robię? Zostawiam sobie na przyszłość. Pamiętasz, jak się cieszyłam, kiedy zaszłam w ciążę z Krzysiem? A mówiłam Ci, że dowiedziałam się w Nowym Jorku? Tak, to zawsze będzie moje miejsce, ale dzieci chyba nie chciałabym tam wychowywać. Nie dlatego, że się boję, ale trochę daleko do lasu. Może kiedyś się odważymy i zamkniemy ten dystans machnięciem ręki. Tak jak inne odległości nie do pokonania, które przeszliśmy tam i z powrotem tyle już razy. Ale teraz kupiliśmy przyczepę i marzymy o wielkiej wyprawie po Europie. Kiedyś jeździliśmy stopem, wiesz? Popatrz jak nam teraz dobrze. Własny dom na kółkach, który można zabrać wszędzie. Jak ślimaki będziemy. Może nawet jeszcze wolniej uda nam się żyć?

 

Czy nie tęsknię za robieniem kariery? To nawet trochę śmieszne. To pytanie. Nie, nigdy nie chciałam robić kariery. Marzyłam chyba o wszystkim, ale o tym nie. Nie, nie jest całkiem dobrze, ale na to zawsze mam jeszcze czas, a teraz niech będzie święty spokój. Choć na chwilę, bo świat za bardzo pędzi jak na moje możliwości emocjonalne. Może kiedyś dowiem się, co chciałabym w życiu robić i stanę się dorosła. Jak myślisz?

 

Za to Nowa Zelandia… Tak, to bym bardzo, bardzo. Tymczasem nawet w Australii jeszcze nie byłam. Kangury śniły mi się nocami, więc chustę dla Krzysia kupiłam i nosiłam na brzuchu. Stasia też noszę. Światowa ze mnie mama, co? Dobrze mi w życiu.

 

Jaka jestem? Szczęśliwa. Na przekór samej sobie, bo przecież miało być inaczej.

 

A ludzie mówią, że nie ma szczęśliwych. To tylko photoshop. Uśmiech do zdjęcia. A za nim pustka. I pewnie nawet depresja zakrapiana goryczą i zazdrością. Dobra mina do złej gry. Szczęście z social media.

 

Hej! Co u Ciebie? Bo u mnie wciąż tak samo fajnie. Tylko obróbkę zdjęć muszę wreszcie opanować. Nigdy nie miałam na to czasu. Co robiłam, kiedy nie miałam czasu? Uczyłam się, jak robić dobre życie. I jak wybierać szczęśliwe wersje tego, co jest.

 

Szczęśliwa. Pomimo i jednak. A może właśnie dlatego.

 

zdjęcie

 

 

Magda T.

  • Magda

    I niech teraz bedzie Poznan, a kiedys Nowy Jork. Tylko sie nie spiesz bo bedziemy tesknic …

    July 9, 2014 at 2:53 pm Reply
  • nilem

    matko bosko, jak ja kocham Ciebie czytac:)

    July 9, 2014 at 6:54 pm Reply

Leave a Comment