to top

Synowie 4.0 Bracia

Mały-chłopiec-na-drzewie

Wiecie, jak to jest mieć czterech synów? Głośno. Niesamowicie głośno. A im są starsi, tym głośniej. Czasem mam wrażenie, że ich ulubione zajęcie to kłócenie się. Między sobą. Ewentualnie ze mną lub z tatą, choć tata na szczęście jest wyjątkowo mało kłótliwy.

 

Jest zatem głośno, zwłaszcza kiedy do przepychanek słownych dołączają rękoczyny i mniejsze lub większe uszczerbki na zdrowiu i samopoczuciu, tudzież zranionej męskiej dumie lub, co gorsza, obrażonym ego i wywołują fale płaczu i narzekania. I jeszcze więcej krzyku. Wtedy jest tak głośno, że mam ochotę wyjść albo zamknąć ich wszystkich w osobnych pokojach i kazać przepisywać 100 razy: nie będę kłócił się z braćmi, a tym, którzy jeszcze pisać nie potrafią, rysować scenki rodzajowe przedstawiające zgodnie bawiące się rodzeństwo.

 

bracia-10-of-1

 

Ale gdybym tak zrobiła, byłoby jeszcze głośniej, bo najpewniej zaczęłyby się żale, że to przecież niesprawiedliwe, bo to on zaczął, a on uderzył, a ja tylko oddałem, a ja już odrobiłem zadanie, a on nie, a on mnie tego nauczył (Staśka popisowa linia obrony – “to nie moja wina, to Krzyś mnie nauczył”).

 

Poza tym, to tak naprawdę nie rozwiązywałoby problemu. Bo problemu rozwiązać się nie da. Przecież nie ma opcji, żeby rodzeństwo się nie kłóciło. Ja z moim bratem na tym etapie kłóciłam się ciągle, co teraz wspominam z wielkim rozrzewnieniem, ale także z nutką pretensji do mamy, że zawsze przerywała nasze kłótnie i bójki krótkim: “zostaw brata, przecież jest młodszy” – nawet jeżeli to on okładał mnie.

 

Z reguły więc nie robię nic. Odcinam się mentalnie, czasem nawet zakładam na uszy słuchawki i włączam muzykę, ratując własną psychikę, bo jeszcze przez jakiś czas będę jej przecież potrzebować, choćby po to, żeby móc zajmować się chłopcami – jeśli od tych ich wrzasków zwariuję, marną będą mieli ze mnie pociechę. I pozwalam im na ich chłopięce przepychanki, które prędzej czy później cichną i znów są braćmi nie tylko od bitew morskich i wyrywania sobie ostatniego kawałka plasteliny. Są braćmi, którzy uczą się chodzić na kompromisy. Uczą się, że lepiej jest współpracować niż walczyć. I że z rozbitego kubka nikt nie wypije resztek soku, od którego wszystko się zaczęło. A przede wszystkim uczą się, jak rozwiązywać problemy bez pomocy dorosłych, którzy przyjdą i powiedzą, że ma być tak i tak. I koniec kropka.

 

bracia-8-of-6

 

Magda T.

Leave a Comment