to top

Synowie 4.0 #3 Zuch chłopaki

stasiek (34 of 38)

 

stasiek (34 of 38)

 

Chłopcy spędzili to lato bardzo intensywnie – bardziej niż początkowo zakładaliśmy. Dwa obozy, wyjazdy do naszego lasu, po drodze wizyta w Rzeszowie i Krakowie. A to jeszcze nie koniec – jutro wyruszamy na nasze rodzinne wakacje. Kierunek – Węgry, Rumunia i Bułgaria. Wszystko już spakowane, trzeba tylko przenieść rzeczy do Burstnera, który do końca sierpnia będzie naszym domem. I w drogę.

 

Na początku tego tekstu chciałam napisać, że to lato jest wyjątkowe, bo tak dużo się dzieje, ale potem uświadomiłam sobie, że nie, nie jest, wręcz przeciwnie – każde kolejne lato najprawdopodobniej będzie coraz bardziej zatłoczone i coraz trudniej będzie wcisnąć dłuższe, wspólne wyjazdy.

 

Kiedyś myślałam, że to stanie się później – ten ich świat, ich samodzielność, ich potrzeba odrębności i chęć bycia gdzie indziej niż my, że na to wszystko przyjdzie jeszcze czas. Później.  Kiedyś myślałam, że dopiero, kiedy będą nastolatkami, będę machać im na pożegnanie. Teraz myślę, że wtedy pewnie nawet nie będą chcieli, żeby im machać. Może nawet sami wyjdą z domu, krzycząc na odchodnym: – Nie trzeba mnie odwozić, sam pojadę na dworzec, do zobaczenia za miesiąc!

 

Bo już wiem, że obozy harcerskie będą dłuższe od zuchowych. Już wiem, że będą mieli własne pomysły na życie. Już mają. I wiem też, że wcale nie będę czuła na twarzy wiatru odzyskanej wolności i zamiast się cieszyć tym, że znów jestem panią swojego czasu, będę co chwilę sprawdzać telefon.

 

I wiem też, że po części to nasza wina. To, że chłopcy nie boją się tego, co nieznane, nie boją się tego nieznanego sami, na własną rękę oswajać. To, że nie potrzebują nas tak bardzo, żeby ta potrzeba stanęła na drodze innych potrzeb – potrzeb przygody, wolności, samodzielności. I cieszę się, że nie potrzebują nas nawet wtedy, kiedy namiot przecieka, a na zewnątrz szaleje burza. Ani kiedy nocą, po ciemku trzeba iść do toalety. Ani kiedy trzeba zasnąć zupełnie bez niczyjej pomocy ani nawet wieczornego utulenia. Ani kiedy inne dzieci płaczą z tęsknoty. Cieszę się, bo sama kiedyś bałam się odkrywać świat. Bałam się, że przy okazji odkryję coś, co mnie przerośnie. 

 

Oni tego strachu w sobie nie mają. Udało nam się dać im poczucie bezpieczeństwa, na którym mogą budować całkiem swoje, odrębne od naszego życie. Ale to, że się cieszę, wcale nie oznacza, że nie napawa mnie to strachem. Oraz nostalgią i tęsknotą. Za każdym dniem, który przeminął.

 

Ale dziś cieszę się tym, że chłopcy wrócili z obozu sportowego. I że wciąż są dziećmi. Dziećmi. Synami. Braćmi. Zuchami. Uczniami. A przed powrotem do szkoły znów wsiądziemy razem do samochodu i wyruszymy w nieznane. I znów będziemy pokazywać im, że nie ma się czego bać, że nieznane jest fajne. Wiedząc, że dzięki temu kolejne kroki w samodzielność będą dla nich jeszcze łatwiejsze. 

 

 

Wyjazd na kwaterkę, nocleg w szczerym polu i wymiana koła w środku nocy:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

stasiek (16 of 38)

stasiek (15 of 38)

 

Spacer w rzeczonym szczerym polu:

stasiek (20 of 38)

stasiek (19 of 38)

 

Kwaterka, podczas której chłopcy “pomagali” w budowaniu obozu, kiedy padał deszcz grali w planszówki z innymi zuchami, a kiedy świeciło słońce “wypożyczali” im Stefana na spacery:

stasiek (29 of 38)

stasiek (33 of 38)

stasiek (30 of 38)

stasiek (31 of 38)

stasiek (32 of 38)

stasiek (24 of 38)

stasiek (23 of 38)

stasiek (25 of 38)

stasiek (26 of 38)

stasiek (27 of 38)

stasiek (21 of 38)

stasiek (22 of 38)

 

A potem był obóz. I dużo deszczu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Magda T.

  • Sylwia

    Zainspirowałaś mnie! Piękna zdjęcia..

    September 16, 2016 at 7:13 am Reply

Leave a Comment