to top

STARTER KIT vs. CAPSULE WARDROBE

magdatomkowicz

Jak się macie po wczorajszych wichurach? Cali? Zdrowi? Podłączeni do prądu? Nas odcięło tylko na 3 godziny, więc nie mamy na co narzekać i zaczynamy zwykły dzień. Ale do rzeczy – po ostatnim poście na temat mojej METODY NA TO, BY ZAWSZE MIEĆ W CO SIĘ UBRAĆ, otrzymałam od Was wiele wiadomości z pytaniami dotyczącymi mojej szafy: czy jestem zwolenniczką szafy kapsułowej, czy sama taką posiadam, ile mam ubrań itd. (przepraszam, że nie odpowiedziałam na wszystkie – niestety fizycznie nie jestem w stanie; staram się natomiast odpowiadać na komentarze pod postami, więc jeśli macie pytania – piszcie poniżej). Dlatego dziś post na temat capsule wardrobe – z jakiego powodu nie jest dla każdego, podczas gdy starter kit jak najbardziej tak. 

 

 

Dlaczego ZESTAW STARTOWY a nie SZAFA KAPSUŁOWA

 

Starter kit w pewnym sensie powiela ideę capsule wardrobe – to taka capsule wardrobe w pigułce. To nasz styl w pigułce, nasza szafa w pigułce. To swego rodzaju streszczenie. Dla wielu osób garderoba kończy się na starter kit i to jest właśnie capsule wardrobe. Dla mnie to dopiero początek zabawy ze stylem. Dlaczego? Chociażby dlatego, że aby zbudować idealną kapsułową garderobę potrzeba czasu i bezkompromisowości, a tych dwóch rzeczy mi brakuje.

 

Dla wielu osób jest to jednak idealne rozwiązanie – pozwala zaoszczędzić czas, pieniądze, jest pro ekologiczne i pro podróżnicze – jeśli wszystkie nasze ubrania zmieścimy do jednej walizki, nawet przeprowadzki nam nie straszne, o wyjazdach nie wspominając. Posiadaczki capsule wardrobe to najczęściej osoby, o których można powiedzieć, że mają swój styl i często są podawane za wzór.

 

Ale capsule wardrobe ma również wady: na dłuższą metę zakładanie wciąż tych samych rzeczy może stać się nudne. Ponadto ubrania szybciej się niszczą i trzeba na nowo szukać tej jednej jedynej, idealnej pary spodni czy swetra o najlepszym składzie i fasonie. Przy czwórce dzieci nie ma szans, żeby moje ubrania się nie zużywały w dość szybkim tempie – musiałabym przebierać się zaraz po wejściu do domu, a tego od dawna nie praktykuję – chcę się dobrze czuć w tym, co mam na sobie nie tylko wtedy, gdy wychodzę “do ludzi”, ale także kiedy spędzam czas z najbliższymi. Capsule wardrobe w praktyce oznaczałaby dla mnie zakupy co sezon (a są lata, kiedy zupełnie nie w głowie mi kupowanie ubrań, o szukaniu rzeczy, których potrzebuję i których właśnie wtedy nie mogę znaleźć nie wspominając), dlatego lepiej się u mnie sprawdza starter kit, czyli pigułka kapsułowej garderoby, baza, którą mogę dowolnie rozwijać.

 

 

STARTER KIT, czyli zalety capsule wardrobe bez jej ograniczeń

 

Starter kit jest idealnę metodą dla tych, którzy nie są zainteresowani budowaniem garderoby kapsułowej, ale nie chcą również stać przed pełną szafą, zastanawiając się, co da się ze sobą zestawić, by wyszła sensowna całość.

 

Starter kit to baza, to rzeczy, które są naszymi stylowymi samograjami, to wstęp do przemyślanej szafy, to ułatwienie sobie codziennych wyborów i pakowania na wakacje.

 

To zestaw startowy, od którego zaczynam komponowanie szafy na dany sezon i który mnie nie ogranicza. Dzięki któremu sama siebie nie ograniczam. Pozwalam sobie na eksperymenty, bo wiem, że o ile mam ten mój starter kit, nawet przy pełnej szafie, zawsze będę miała się w co ubrać.

 

Zresztą, jak już wiele razy pisałam, w moim przypadku zestaw startowy to także wzór, który powielam wielokrotnie – dlatego mam kilka białych koszul (już wiem, że w nich czuję się świetnie i owszem, mogłabym mieć tylko jedną, ale ja po prostu lubię mieć wybór), czy pasiastych topów (i we wszystkich chodzę).

 

Zdecydowanie się na starter kit nie oznacza, że mamy wyrzucić wszystko, co nie wchodzi w jego skład. Wiele razy pisałam, że rzadko pozbywam się ubrań – potrafię wracać do nich po latach i pokochać na nowo. Lubię też eksperymentować. Lubię “się zabezpieczać” – kiedy znajdę idealny top czy spodnie, zdarza mi się kupić od razu dwie sztuki (a dla chłopców nawet cztery). Nie znoszę gorączkowo szukać ubrań, bo dzieci pocięły mi bluzkę i nie mam w co się ubrać. Nie znoszę chodzić po sklepach w nadziei, że znajdę płaszcz na zimę i przestanę wreszcie marznąć. W ogóle nie znoszę chodzić po sklepach. Rano nie mam czasu na przebieranki. Czasem jestem niewyspana i zmęczona, czasem mam gorszy dzień albo budzik nie zadzwoni i muszę być gotowa w minutę. Dlatego mam mój sprawdzony zestaw, moją bazę, mój starter kit. I dlatego nie mam capsule wardrobe.

 

 

PODOBA CI SIĘ W MOIM INTERNETOWYM ŚWIECIE?

Jeśli tak i chcesz pomóc mi rozwijać ten blog i dać motywację, bym dalej snuła opowieści o miłości, radości i pięknie, oto w jaki sposób możesz to zrobić:

  • Zostaw po sobie ślad – skomentuj, napisz, co myślisz, a kiedy już mi zaufasz – opowiedz swoją historię
  • Poznajmy się lepiej – polub mój profil na Facebooku i zobacz, jak to wszystko wygląda od kuchni
  • Zaobserwuj mój profil na Instagramie – tam opowieści o miłości, radości i pięknie jest jeszcze więcej
  • Udostępniaj moje posty – nawet nie wiesz, jaką radość mi w ten sposób sprawisz :)

 

magdatomkowicz

 

Magda T.

  • Moni

    Madziu i dla mnie szafa kapsułowa to niezbyt dobre rozwiązanie. Kiedy zaczynałam być bardziej slow fashion chciałam skompletować właśnie taką szafę. Niestety lubię mieć dużo ubrań:) I tak jak Ty mam po kilka pasiaków kilka koszul i zwykłych białych koszulek. Starter kit jest dla mnie! :D <3

    October 6, 2017 at 4:03 pm Reply

Leave a Comment