to top

Smutek

dni lubonia 150

Pełen pokory smutek. Oplótł mnie niemocą uśmiechu, który nie połączy pary stęsknionych siebie uszu. Nie jak dzikie wino, ale beznamiętnie. Nie jak szal, ale obnażając i wystawiając na chłód bezlitośnie mijającego czasu. Tak potrzebny, by życie było pełne. Tak niepotrzebny jak rzucone w złości słowa. Uporczywy jak kaszel, który przypomina o dawno przebytej chorobie.

 

Wkradł się niczym zimne poranki, zamieniające ostatnie ciepłe dni w plątaninę zgubionych rękawiczek i kichnięć to tu, to tam. Zdmuchnął żółtymi już liśćmi zielone myśli, które powrócą dopiero na wiosnę. A może wraz z zapachem choinki? Albo pierwszym śniegiem?

 

Smutek mój codzienny, przyprawiony smutkiem, którego nie da się przewidzieć, niespodziewanym jak pies, który wbiegł pod koła cofającego samochodu. I tak pewny siebie, że nic już nie da się zrobić. Smutek jesienny, nostalgiczny, powolny, ale burzący porządek świata. Jak nie mój. Jak z innej bajki, a życie nagle bardziej niż bajkę przypomina ponury dokument.

 

Tylko słońce przebijające się przez jesienne drzewa przypomina, że jest tak, jak być powinno, że ostatnia lekcja tenisa to tylko nowy początek, a zanim zapłonie ogień w kominku, wino rozgrzeje w żyłach zastygłą krew i dobre myśli popłyną z jej prądem.

 

Tymczasem proszę, po cichu, pod nosem, ledwo słyszalnym szeptem, by pokora smutku nauczyła mnie pokory wybijanej moim własnym rytmem dni i nocy, by jego spokój ukoił kołatanie wyrzutów za winy i niewiny, by zesłał zapomnienie i przebaczenie. Za nic. Za wszystko. Za życie, które mam, a którego innym poskąpiono. Za to, że niepotrzebne słowa zostały wypowiedziane. I za to wszystko, czego być nie powinno i za czym cichą żałobą są jesienne, pochylone nad sobą dni.

 

 

 

Magda T.

  • SentiMenti

    czuję smutek…

    October 13, 2014 at 1:20 pm Reply
  • Magda

    Popłakałam się….

    October 13, 2014 at 2:08 pm Reply

Leave a Comment