to top

Osiem lat

listy-od-m-2-of-2-small

 

Osiem lat. Wiem, że to trudny wiek. Wiek zawieszony pomiędzy dzieciństwem a młodością. Jeszcze nie jesteś nastolatkiem, ale już wyrosłeś z potrzeby, by ktoś cały czas tłumaczył ci wszechświat (choć na szczęście wciąż zadajesz mnóstwo pytań). Jeszcze tak wiele nie wiesz, ale i tak próbujesz udowodnić sobie i innym, że wiesz najlepiej (choć czasem przyznajesz, że się myliłeś). Jeszcze nikt nie nakłada na ciebie ciężaru odpowiedzialności, ale już bierzesz na barki rolę opiekuna i nauczyciela, robiąc dla Staśka kolację, czytając mu do snu – tak, wiem, że czasem mu czytasz, kiedy budzi się w nocy, a ja już śpię. Kilka razy cię na tym przyłapałam, ale nie chciałam przerywać wam tej pięknej, tak bardzo waszej, braterskiej chwili.

 

Osiem lat. Pamiętam jak to jest mieć osiem lat i staram się zrozumieć różne twoje zachowania. I nie złościć się o skutki nie zawsze mądrych eksperymentów. I pozwalać ci na rzeczy, które mnie przerażają. Jak to, że coraz dalej idziesz sam. Bo nie potrzebujesz już tak bardzo mojej opieki. I jak to, że pewne decyzje chcesz podejmować bez nas. I masz do tego prawo, i muszę ci na to pozwolić.

 

Ale wciąż jesteś dzieckiem. Moim dzieckiem. Wciąż przychodzisz się przytulić. I czasem pozwalasz nawet dać sobie całusa. Kiedy nikt nie widzi.

 

To był piękny rok, z którego chcę zapamiętać, jak kładłeś się w wannie, żeby poczytać. Bo czytasz zawsze i wszędzie, co tylko się da. Dziś wróciłeś ze szkoły i zacząłeś czytać książkę o witaminach, bo akurat leżała na stole. A potem opowiadałeś mi o kwasie foliowym z takim zaangażowaniem, jakby to były przygody Harrego Pottera. Mam nadzieję, że czwarty tom ci się spodoba. Tak, wiem że miał być dopiero na Boże Narodzenie, ale urodziny to czas na najlepsze prezenty, a powiedziałeś mi w sekrecie, że lepszego nie potrafisz sobie wyobrazić. A ja już się cieszę na twoją radość, kiedy zobaczysz, co kryje się pod papierem w samochody. Bo twoja radość nadaje głębszy sens mojej codzienności.

 

To był naprawdę dobry rok. Chcę zapamiętać twoją ekscytację przed kupowaniem pierwszego mundurka zuchowego i odliczanie godzin do pierwszego zlotu hufca. Chcę zapamiętać, jak wspinałeś się na drzewa w naszym lesie i wołałeś mnie, żebym podała ci książkę. A potem nauczyłeś się wspinać z książką i już nie musiałam ci pomagać.

 

Tak samo, jak nauczyłeś się tylu innych rzeczy, do których już mnie nie potrzebujesz.

 

Bo twoje skrzydła są coraz mocniejsze.

 

A mnie pozostaje mieć nadzieję, że korzenie też i że zawsze będziesz wracał do domu. I że nigdy nie wyrośniesz z ciekawości świata. I z zadawania pytań. I z żądzy wiedzy. I ze wspólnego śpiewania w samochodzie. I jeszcze z masy innych rzeczy, o których pewnie z nostalgią pomyślę za rok.

 

Wszystkiego najlepszego, Synku.

Kocham Cię

Mama

 

 

paryż-fontanna-chłopiec

 

 

 

 

 

Magda T.

Leave a Comment