to top

Okruszki

magdatomkowicz

Jeszcze przed weekendem majowym dostałam przesyłkę, na którą czekałam z niecierpliwością. Dopiero wczoraj udało mi się ją otworzyć. Bo życie czasem płata figle i nie daje zbyt wiele przestrzeni na życie. A kiedy już udaje ci się złapać ten swój wiecznie przyspieszony oddech, zostawiasz wszystko za sobą, by po prostu być i to zajmuje ci cały czas, bo przecież mogłoby i całe życie zająć. Ale potem siadasz na sofie o tej porze nieludzkiej, kiedy wreszcie zaśnie ostatnie dziecko. Z podkrążonymi jak panda oczami, bo znów się popłakałaś i cały tusz spłynął. I zbierasz z dnia okruszki. By nic się nie zmarnowało. Żadne dobre wspomnienie i żadna lekcja ważna.

 

By nic się nie zmarnowało, myślisz sobie. I zadajesz sobie pytanie – jak? Jak to to zrobić? W tym świecie zagonionym, gdzie wszystko tylko na chwilę, wymienne, zanim zdąży się je przez przypadki odmienić. W tym życiu nie zawsze dospanym, z tak częstym pragnieniem, by choć przez chwilę sobie je ułatwić, nawet jeśli oznaczać by to miało pójście na łatwiznę.

 

Ale potem przeglądasz tę książkę wyczekaną. Jest. Taka piękna. Wydana jak marzenie, co tak lubisz, ale nie to w niej najważniejsze. Najważniejsze są te okruszki, które zostawiła Maia, jakby wiedziała, że będziesz ich potrzebować. Że właśnie teraz, po północy, pomogą ci myśli pozbierać i kolejną ważną szufladkę życia uporządkować.

 

Bo okruszki nie są tylko o jedzeniu. Są o codzienności. To prawdziwe opowieści o miłości, radości o pięknie – dlatego nie mogło ich tu zabraknąć.

 

I nie masz siły już nic więcej napisać, więc postanawiasz zacytować Maię – ona na pewno ci wybaczy, że swoimi słowami już nie myślisz. Bo pierwsza na zegarze dawno minęła i do drugiej się zbliżasz, a chcesz dziś jeszcze to zrobić – wiesz przecież, że jutro czas masz już podzielony, jak skórę na niedźwiedziu, na to wszystko, co nie dla ciebie.

 

Ale myślisz sobie, już na spokojnie – oby tylko mi tego czasu na jak najwięcej takich dni starczyło…

 

A potem siadasz i przepisujesz, starając się zapamiętać jak najwięcej, bo to mądre słowa i chciałabyś je ocalić przed własnym zapomnieniem. Jak te z dnia okruszki – te ważne i te piękne. Te, dzięki którym być może następny dzień będzie choć odrobinę lepiej przeżyty.

 

Nasz prywatny świat jest odzwierciedleniem tego, co się dzieje wokoło. To nasz własny mikrokosmos – my, nasza rodzina, pies czy kot i kawałek podłogi usytuowany gdzieś na świecie. Nie ma znaczenia, czy twoje miejsce jest większe, mniejsze, w mieście, w bloku na ósmym piętrze, w starej kamienicy w centrum z widokiem na sznury świateł, a może gdzieś wśród łąk i lasów ze śpiewającymi ptakami za oknem. Jesteś TY, bliscy i twoja najbliższa przestrzeń – twoje gospodarstwo, sypialnia, praca, kuchnia, parapet z ziołami i… konto w banku.

Tak, wiem, czujesz, że różnisz się od innych. Tak samo jak ja jestem głęboko przekonana, że interesuje mnie coś więcej niż tylko czubek własnego nosa, i uwierz mi, że właśnie tak jest… a jednak, czy tego chcę, czy nie, od tego czubka wszystko się zaczyna, od tego, co najbliżej, tuż obok, czego można z łatwością dotknąć czy uchwycić. To tu, we mnie, a później wśród moich najbliższych, w domu zaczynają dojrzewać myśli i rosnąć w siłę decyzje, których mogę niemal bezpośrednio doświadczyć (…) Jesteśmy sumą całości, garścią wszystkich drobiazgów czy okruchów codzienności.”

 

“Nasze osobiste wybory wpływają na świat skupiony blisko nas, później natomiast pośrednio jak kamień rzucony na gładką taflę wody tworzą coraz szersze kręgi, mącąc zastany przed chwilą porządek. Jak wsadzony w  mrowisko kij powoli staje się niemal niezauważalny, wtapia się w rzeczywistość. Podobnie rzecz się ma z nawykami – na miejsce starego, powtarzanego od lat rytuału czy przyzwyczajenia wystarczy wprowadzić nowe i konsekwentnie je realizować, aż staną się tak naturalne, że niemal niezauważalne. Praktyka czyni mistrza, od zawsze.”

 

“Uratowane okruchy popychają wyobraźnię do działania, a z pewnego braku tworzy się zupełnie inna, zadziwiająca jakość.”

 

Najskuteczniejszym sposobem wyeliminowania stresu jest uproszczenie sobie życia (…) Nadmiar tworzy zastój, blokuje, zatyka to, co powinno naturalnie płynąć, potęgując stres i napięcia.”

 

“Jedzenie łączy ludzi. Warto się nim dzielić z innymi, zupełnie tak jak miłością.”

 

“Bez odpowiednich rytuałów łatwo pogubić siebie w codzienności.”

 

“Mojej silnej woli zdarza się gdzieś zawieruszyć na chwilkę, a wtedy hulaj dusza i czosnkowy bajgiel albo poradnie wypieczony, niemal czekoladowy w kolorze chleb sam ciśnie mi się do ust. Frajda to niesamowita, delektuję się nim, przesuwam palcami po nierównościach skórki, wącham i bardzo powoli zjadam, z namaszczeniem przeżuwając dokładnie każdy kęs. Podobno jak czegoś nie można, ale bardzo się chce, to można.”

 

“To dzieci są największymi mistrzami codzienności i będą ją w sobie nieść jak dobrą nowinę dalej w świat, aż do końca” – ten cytat specjalnie zostawiasz na koniec, bo chyba będzie twoim ulubionym, choć pewnie odkryjesz jeszcze masę perełek, bo przecież książkę dopiero przejrzałaś, a masz w planach naprawdę się nią delektować. Tymczasem obracasz w głowie myśl o dzieciństwie i o tym, jak bardzo chciałabyś, by twoi chłopcy wynieśli z domu jak najwięcej dobrych okruchów codzienności, zdrowych nawyków, pięknych rytuałów i ogrom poczucia bezpieczeństwa, na których będą kiedyś budować swoje dorosłe życie. I masz nadzieję, że uda ci się pokazać im, że “w obfitości nie chodzi tak naprawdę o ilość, tylko o to, jak bardzo doceniasz to, co już masz”.

 

 

Magda T.

  • Kasia

    Bardzo fajne fragmenty wybrałaś za każdym razem jak do ciebie zaglądam to sobie coś dla siebie przytulę…Fajnie Magdo, że piszesz tego bloga

    May 25, 2018 at 3:04 pm Reply

Leave a Comment