to top

Dlaczego nie odrabiam z dziećmi zadań domowych

zadanie domowe

 

zadanie domowe

 

Ostatni miesiąc upłynął nam pod znakiem chorowania i odwykania (ja), pracowania (mój mąż), nawykania (mój najstarszy syn), pytania (mój starszy syn), marudzenia (mój najmłodszy syn) i spania (Stefan).

 

Oraz masy przeczytanych książek, które przeczytane zostały, bo nie przeczytane zostały setki wpisów blogowych i artykułów na moich ulubionych stronach online. Ot, równowaga w przyrodzie, papier wypiera technologie i takie tam (nic to, że książki czytam na Kindle). Odwyk zaliczony, oczy wciąż pieką od liter i łez wylanych nad losami obcych ludzi, a codzienność okrzepła w swojej nowej formie, która za miesiąc, wraz z moim powrotem na etat, znów się przekształci, by zmieniać się jeszcze wielokrotnie na przestrzeni mających nastąpić miesięcy i lat. Mam nadzieję w dobrą stronę (i jeszcze większą nadzieję, że mających nastąpić). W międzyczasie dołączył do nas Frasiek, czyli morski świnek, który mieszkał u nas tydzień, by potem powędrować do mojej bratanicy. Prezent okazał się strzałem w dziesiątkę, a ja tęsknię za Fraśkiem i zastanawiam się, jaki mały pies mógłby go zastąpić.

 

Tymczasem wyszło na jaw, że coś ze mną nie tak, a moje dzieci mają przechlapane od samego początku swojej edukacji szkolnej (choć już w przedszkolu widać było pierwsze przechlapania jaskółki). A wszystko przez zadania domowe.

 

Pisałam Wam, że nie rozumiem idei zadań domowych? I że sama zadań domowych nie odrabiałam? I że nie mam zamiary odrabiać ich teraz, w wieku lat 34? Ani tym bardziej za 5 lat, w wieku lat 39 i potem, kiedy moje dzieci będą radośnie (lub nie) zdobywać wiedzę w polskiej (choć to jeszcze się okaże!) szkole.

 

Okazuje się bowiem, że zadania domowe w polskiej szkole to wciąż świętość, świętość podniesiona do jeszcze wyższej rangi przez to, że teraz zadania domowe odrabiają z dziećmi rodzice. Serio. Czuję, że tego się od rodziców wymaga. 

 

Czuję to w wiadomościach od nauczycieli (“proszę aby RODZICE skleili, napisali, zrobili z dziećmi”). Czuję to w rozmowach z innymi rodzicami (“a co mają zadane?”). Czuję to w dezaprobacie, której nie potrafią ukryć, kiedy mówię pół żartem, pół serio: „nie wiem i nie chcę wiedzieć”.

 

Kiedy to się zmieniło? Kiedy odrabianie zadań domowych stało się obowiązkiem rodziców? Ze mną nikt nigdy zadań domowych nie odrabiał i mimo to szkołę udało mi się skończyć.

 

A zatem torturuję moje dziecko ćwiczeniami samodzielności. Uczę je, że wszystko ma swoje konsekwencje. Nie zgadzam się na to, by szkoła zabiła w nim ciekawość świata, wyobraźnię, twórczą energię. Nie zgodzę się na to nigdy. Na przeciętność i równanie w dół. Na to, by robił coś tylko dlatego, że ktoś mu każe, że tak robią inni. Rozmawiamy, a nasze rozmowy ostatnio brzmią mniej więcej tak:

 

– Mamo, mogę nie odrabiać zadania domowego?

– No jasne, że możesz, to Twoje zadanie, to Ty dostaniesz minusa, nie ja.

– Hmmmm, a jeśli dostanę minusa?

– To będziesz miał minusa, od tego świat się nie kończy.

– Ale potem, kiedy będę miał kilka minusów, to nie będę miał piątki.

– Z dużym prawdopodobieństwem nie, ale to też nie koniec świata.

– Nuda.

– Hmmm.

– A Oli mama odrabia za nią zadania.

– Hmmmm.

– Czy mogę poczytać zamiast odrabiać zadanie domowe?

– Możesz. Już mówiłam, że jeśli o mnie chodzi, nie musisz odrabiać zadań domowych.

– To odrobię.

– OK

 

A ja poczekam, kiedy zamiast odrabiać zadanie domowe poczytasz. Serio. Nie powiem Ci tego przez następnych kilkanaście lat, ale poczekam.

 

Kiedy widzę kilka stron szlaczków, dostaję mdłości. Nie wiem nawet, co Ty musisz czuć, siedząc obok regału pełnego wspaniałych opowieści, pełnego wiedzy, do której się garniesz i czując wewnętrzny nakaz, by robić to, co inni kazali.

 

Nie pamiętam, co ja czułam. Nie pamiętam, kiedy sama przestałam odrabiać zadania domowe i kiedy przestało to mieć negatywne konsekwencje, ale wiem, że nigdy nie będę kazała Tobie ślęczeć nad zadaniami. To Twoja droga, Twoja edukacja. Twoje wybory i pasje, na które musisz mieć czas, jeśli kiedyś mają przynieść Ci spełnienie. Nie będziesz najlepszy we wszystkim. Nie w dorosłym życiu. Dlatego musisz nauczyć się wybierać. W zgodzie ze sobą, a nie z tym, czego oczekują od Ciebie inni. Nie musisz być zdyscyplinowany ani posłuszny. Można być sobą bez uszczerbku na okazywaniu szacunku innym. Ślepe posłuszeństwo ma niewiele wspólnego z szacunkiem. A Ty masz dopiero 6 lat i masz prawo bawić się na dywanie zamiast mechanicznie przepisywać literkę „A”. Nie powiem Ci „zostaw, pobaw się”, ale powiem Ci: „masz wybór, możesz odrobić zadanie albo zająć się czymś innym.” A ja zaufam Ci, że dobrze wybierzesz.

 

Nie, nie żałuję, że poszedłeś do szkoły w wieku 6 lat, ale po tym, jak przez tydzień dzień w dzień słyszałam, że nudzisz się w szkole i nie uczysz się niczego nowego, po raz pierwszy zaczęłam myśleć o edukacji domowej. Zamiast jednak zabierać Cię ze szkoły porozmawiałam z Twoją nauczycielką i teraz, kiedy skończysz to, co miałeś zrobić, możesz robić inne zadania. Możesz czytać swoje książki, możesz się uczyć, możesz być szczęśliwy w zaspokajaniu swojej dziecięcej ciekawości. Zrobię wszystko, żeby nikt jej w Tobie nie stłamsił. Będę stała za Tobą. Krok, dwa, trzy. Tam, gdzie będzie trzeba, żebyś Ty mógł się rozwijać. Żeby ani szkoła, ani inne instytucje, w które być może zostaniesz wtłoczony, nie rozmazały obrazu tego, kim chcesz, kim możesz być. Bo jesteś mądrym dzieckiem i wierzę, że kiedyś będziesz mądrym dorosłym. A ja będę stała obok i postaram się nie przeszkadzać.

 

 

Magda T.

  • justynaq (jakchcemy.pl)

    Rodzice-anarchiści, my z Tomkiem też do nich należymy:)
    Wyczytałaś Magdo chyba wszystkie moje myśli z głowy w tym temacie, a dialogi żywcem z naszego domu. Też kiedyś pisaliśmy, dlaczego nie boimy się jedynek i dlaczego nie odrabiamy lekcji i brzmiało to całkiem podobnie :)

    October 3, 2014 at 8:11 am Reply
  • Magda

    święte słowa!
    świetne dialogi!
    P.S. za mnie pisala wypracowania moja mama, az do 3 klasy. i byly to dluuuugie elaboraty. nic z tego dobrego nie wyniknelo… ale chciala dobrze [ P.S. za dobrze ;-)]

    October 4, 2014 at 8:37 am Reply
  • Kamil

    Zdecydowanie jestem za. Trochę nie do końca miałem tego świadomość, zanim zacząłem czytać, ale teraz już mam :) Dzięki :)

    October 4, 2014 at 10:29 am Reply
  • Księżniczka w kaloszach

    Przeraza mnie to co piszesz. Ze mną nikt nie odrabiał lekcji, nie pakował tornistrów i ja nie zamierzam!

    October 9, 2014 at 10:28 am Reply

Leave a Comment