to top

Naszego lasu już nie ma

O

 

O

 

Naszego lasu już nie ma, sadzimy więc nowy :)

 

No, może nie do końca las, bo sadzimy głównie drzewa owocowe, ale to nawet lepiej, bo za kilka lat powinniśmy mieć swoje, w 100% ekologiczne zbiory, a prawdziwy las mamy pod nosem – zaraz za granicą działki.

 

Dużo się zmieniło wokół naszej ruiny. Wycięliśmy wspomniany las, czyli gąszcz samosiejek, którymi kompletnie zarosła cała działka. Nie było łatwo, bo mogliśmy to zrobić tylko do końca marca (zgodnie z pozwoleniem, które musieliśmy wcześniej uzyskać), co oznaczało, że przed samym porodem mój mąż krążył pomiędzy naszą rzeczywistością tu a tym, co działo się tam.

 

Kiedy wycięliśmy las, okazało się, że z górki za leśniczówką roztacza się przepiękny widok i zdecydowaliśmy, że to właśnie tam postawimy mały domek weekendowy.

 

Poza tym już prawie ogrodziliśmy cały teren, brakuje jeszcze tylko bram, ale z tym powinniśmy się całkiem niedługo uporać. Zasadziliśmy też żywopłot, który (kiedy już urośnie) będzie otaczał całą działkę. I uporządkowaliśmy skrawek, na którym postawimy w tym roku przyczepę, bo z domkiem się nie wyrobiliśmy. Może uda się w przyszłym roku.

 

Oczywiście to wszystko by się nie udało, gdyby nie to, że spotkaliśmy bardzo życzliwych i pracowitych ludzi, którzy nam w wielu rzeczach pomogli. Ale drzewa sadziliśmy w znakomitej większości sami, a raczej sadził je mój mąż ze starszą trójką naszych chłopaków.

 

No i już prawie mamy prąd!!!

 

Za to nie mamy części leśniczówki.

 

Lato zapowiada się pięknie :)

 

O

O

O

O

O

O

O

O

O

O

O

O

 

 

Magda T.

Leave a Comment