to top

Małe kroki #1 twórz wspomnienia

magdatomkowicz

Po raz pierwszy od czasów szkolnych zrobiłam sobie dwumiesięczne wakacje. Nie na 100 %, ale na tyle, na ile się dało. Odcięłam się od maili, od Internetu, od przywiązania do telefonu i mediów społecznościowych, a nawet od myślenia o pracy i planowania. Odpoczęłam. Był to cudowny czas wypełniony byciem razem, czytaniem, bliższymi i dalszymi podróżami oraz dziesiątkami drobnych przyjemności, z których utkane były nasze dni. Na tyle mocno zdążyłam się przyzwyczaić do tego trybu, że początek roku szkolno-pracującego przyjęłam z wewnętrznym sprzeciwem. Nie chciałam wracać do zwykłej codzienności. Aż w końcu dotarło do mnie, że ta “zwykła codzienność” to przecież dni, które się nie powtórzą.

 

Ta jesień, na którą się nie cieszę, to kolejna moja jesień. Im więcej mam ich na koncie, tym szybciej wydają się mijać. Życie przecieka mi przez palce, przecieka mi przez palce dzieciństwo chłopców. Nie zawsze potrafię się nim cieszyć. Nie zawsze chce mi się zwykły dzień zamienić w dzień wyjątkowy. Choć przecież każdy jeden dzień na to zasługuje. Każdy jeden dzień powinien być wart zapamiętania. Bo żadnego nie dostanę do przeżycia po raz drugi, by móc to zrobić lepiej, pełniej, bardziej wyjątkowo. Bo wiele z tych drobnych przyjemności, które tak cenię podczas wakacji, może stać się naszą codziennością. Bo tworzenie wspomnień nie jest wcale takie trudne, czasem wystarczy włożyć serce we wspólne przygotowanie posiłku, innym razem kupić bukiet kwiatów czy spontanicznie zabrać dzieci na piknik. W niby zwykły dzień.

 

I to jest mój mały krok numer jeden, mały krok do lepszego i bardziej uważnego życia: każdego dnia starać się tworzyć dobre wspomnienia. Nie tylko podczas wakacji, nie tylko w weekendy czy święta, ale w każdy, najzwyklejszy dzień. Nie pozwolić, by rutyna, pośpiech i próba dopięcia wszystkiego i zgrania wszystkich naszych aktywności przysłoniła mi radość z bycia tu i teraz, radość bycia z NIMI.

 

Niby nic, a moje nastawienie do jesieni zmieniło się o 180 stopni. Nie myślę już, że żal mi ciepłych wieczorów i spacerów po nagrzanych słońcem polnych drogach. Myślę, że cieszę się na poranne mgły i powroty do ciepłego domu, na długie wieczory i szelest kolorowych liści pod stopami, na wełniane swetrzyska i wspólne posiłki po szkole. Zamieniam ognisko na kominek, a hamak na wygodny fotel i słucham jesiennych, nostalgicznych kawałków, myśląc o tym, ile mamy szczęścia, że jutro znów możemy zjeść razem śniadanie. Polane roztopioną czekoladą, na której widok chłopcom mocniej uśmiechną się oczy. Wyjątkowe, choć codzienne. Przyprawione świadomością, że się nie powtórzy i choćby dlatego warto je celebrować. Nie myśląc zadaniowo, nie układając w głowie listy rzeczy do zrobienia. Warto je celebrować, starając się zapamiętać miny chłopców i dotyk, kiedy przychodzą się przytulić, naprawdę słuchając tego, co chcą nam powiedzieć i nie przejmując się rzeczami, na które zwykle i tak nie mamy wpływu. Znaleźć w sobie spokój, by cieszyć się drobiazgami, by zapisywać je we wspomnieniach.

 

Tylko tyle potrzeba, by jesienna codzienność była tak samo wyjątkowa jak letnia. Tak samo warta zapamiętania.

 

 

 

Magda T.

  • Meg

    Cudnie napisane i bardzo mi się ten krok podoba Chociaż przyznam, że dla mnie wcale nie taki łatwy i naturalny, ale wymagający wysiłku. Na pewno warto walczyć z “niechciejstwem” w swojej głowie i rutyną.

    Ja jeszcze tak z innej beczki. Jako świeża mama chłopca, chętnie poczytałabym myśli z właśnie z tej perspektywy: o wychowaniu, codzienności i obserwacjach mamy synów. Może wyda Ci się to dziwaczne, ale jakoś tak czuję, że nie do końca potrafię się odnaleźć jako mama chłopca i chyba szukam “inspiracji” jakkolwiek głupio to zabrzmi, chłonę opowieści innych, jak to wygląda oraz potwierdzenia, że też może być pięknie, dobrze, czuło- nie tylko z córką…
    Chętnie przeczytałabym wpis(y) o takiej tematyce :)
    Pozdrawiam

    September 5, 2017 at 11:44 am Reply
      • Meg

        Właśnie czegoś takiego potrzebuję :) Dziękuję, i będę zaglądać.

        September 5, 2017 at 4:17 pm Reply
      • Kamila

        Magda czytam Cię gdzieś od około roku, przewertowałam blog w tą i z powrotem. Pięknie opisujesz rzeczywistość Twojej rodziny. Nie dość że rzeczywistość piękna to i słowa piękne.
        Sama jestem mamą 2 chłopców (3 i 6 lat), jesteśmy w podobnym wieku. W głowie świta cały czas myśl o jeszcze jednym dziecku. Podziwiam Cię, bo chłopaki to wulkany energii faktycznie. Chętnie poczytałabym jak rozwiązujecie konflikty pomiędzy nimi, jak uczysz ich współpracy, odpowiedzialności. Taka właśnie Wasza codzienność :) Pozdrawiam Cię ciepło z nad morza

        September 6, 2017 at 8:00 am Reply
          • Kamila

            O to super, że nie jest tak różowo jak mogłoby się wydawać i że tego nie ukrywasz, czekam na kolejne posty :)

            September 7, 2017 at 7:17 am
  • HellOffice

    To nie krok, to już skok :) Nie każdy potrafi znaleźć kompromis pomiędzy codziennością a chwilą dla siebie. Podziwiam i trzymam kciuki za kolekcję wspomnień.
    Ktoś mądry napisał kiedyś “…pewnego dnia, życie przeleci Ci przed oczami – upewnij się, że będziesz mieć co oglądać…”

    September 5, 2017 at 1:25 pm Reply
  • Skrzypczyni

    Ja także staram się zerkać z radością w przyszłość! Kocham lato tak samo jak ciepłe swetry :)

    September 5, 2017 at 3:46 pm Reply
  • MerCarrie

    Wiesz, bo chyba jest niestety tak, że nie umiemy cieszyć się chwilą. Jesteśmy zaprogramowani na narzekanie i zawsze znajdziemy powód. To trochę taka dyscyplina sportowa.

    Staram się doceniać każdy dzień, bo tak jak napisałaś, coraz mniej mamy czasu, coraz mniej jesieni, zim, gwiazdek i majówek.

    Nie zmienia to faktu, że choć jesień ma swoje niewątpliwe zalety, to i tak za nią nie przepadam ;)

    Ale łapmy te piękne i chwile i bądźmy za nie wdzięczne…
    :*

    September 5, 2017 at 3:46 pm Reply
  • Natalia

    piękne to co piszesz i też tak bym chciała…zacznę już dziś,a może się uda…?moi mężczyźni zaraz wrócą ze sklepu i zrobimy pyszną kolację a może zjemy lody?córcia zaraz się obudzi z drzemki i nie będę się martwić,ze po co teraz śpi bo przez to później wieczorem zaś nie?I poglaskam tego mojego szalonego biegała co to baki puszcza jak….;)

    September 5, 2017 at 3:57 pm Reply
  • Magda

    Pięknie piszesz Madziu :). Ja też postanowiłam inaczej podejść do tej pory roku i myślę tylko o jej pozytywach :). Oswajam się z nią jak mogę :).

    September 5, 2017 at 5:24 pm Reply
  • Sylvia

    Ja tak bardzo próbuję i tak bardzo mi nie wychodzi. Zawsze czegoś mi brakuje do poczucia, że jest przecież dobrze, cała ja:)

    September 12, 2017 at 8:29 am Reply

Leave a Comment