to top

Jak najszybciej (i najprościej) nauczyć się robić na drutach

magdatomkowicz

Kiedy byłam małą dziewczynką, marzyłam o tym, by nauczyć się szyć i robić na drutach. Nie interesował mnie sam proces, ale to, co można było dzięki niemu wyczarować. Były to czasy, kiedy wybór w sklepach wciąż był niewielki, co w połączeniu z dodatkowymi ograniczeniami, wynikającymi z małego budżetu, mocno pobudzało kreatywność. Dlatego szyłam ręcznie torebki i (ku rozpaczy mojej mamy) fantazyjnie przerabiałam stare ubrania. I marzyłam, by robić to bardziej “profesjonalnie”.

 

Ponieważ nikomu w mojej rodzinie nie było po drodze z igłą i drutami, mama zapisała mnie do kółka robótek ręcznych. Poszłam tam raz i więcej nie wróciłam. Jak się okazało, tylko ja byłam początkująca, inne dziewczynki – tak, do kółka należały tylko dziewczynki – potrafiły już pięknie haftować (co mnie zupełnie nie interesowało) i właśnie tym wszystkie zajmowały się przez całą godzinę. Dlaczego więcej tam nie poszłam? Otóż na tych pierwszych zajęciach dowiedziałam się, że jestem strasznym beztalenciem i nic ze mnie nie będzie. Dosłownie. Można powiedzieć, że to moje jedyne podejście do drutów i “prawdziwego” szycia (choć drutów nie miałam wówczas w rękach), na wiele lat ostudziło moje zapały.

 

I dopiero podczas ostatniej zimy sięgnęłam po włóczkę. Dlaczego? Bo wełniane swetry o grubych splotach, które tak lubię, trudno znaleźć w sklepach, a jeśli już uda mi się trafić na taki, który mi się podoba, jego cena jest dla mnie zbyt wysoka. Tymczasem za jej ułamek mogę kupić wełnę i wyczarować dla chłopców i dla siebie wszystko, co sobie wymarzę. Ograniczeniem jest tu tylko wyobraźnia (i jak na razie umiejętności, które wciąż są dość podstawowe). Poza tym – czy jest lepszy prezent niż ten samodzielnie wykonany? Dzięki drutom i włóczce można wyczarować prawdziwe cuda. 

 

Zaopatrzyłam się zatem w druty, wełnę, obejrzałam kilka filmików i… okazało się, że to jest naprawdę łatwe i gdybym nie była takim dumnym, małym, rudo-blond zwierzątkiem, jakim byłam 30 lat temu, może nie dałabym sobie wmówić, że jest inaczej. I że brak mi talentu – bo do robienia na drutach nie potrzeba talentu. Trzeba czasu i ćwiczeń. Jednym wystarczy mniej, innym więcej, ale jestem pewna, że jeśli ktoś chce, może się nauczyć. To nie nauki ścisłe – każdy robi na drutach ciut inaczej i to jest jak najbardziej ok i warto o tym pamiętać, zwłaszcza na samym początku.

 

Zapytacie – skoro dopiero co sama się nauczyłam, jakim prawem daję rady innym? Otóż nie mam zamiaru dawać rad. Chcę jedynie podzielić się własnymi spostrzeżeniami, napisać o tym, co mnie samej pomogło i przekonać Was, że to naprawdę nie jest trudne i jeśli chcecie spróbować, nic nie stoi na przeszkodzie. Ponadto, kiedy zaczynałam, często trafiałam na wypowiedzi osób, dla których wszystko było oczywiste, podczas, gdy dla mnie była to czarna magia. Szukałam kogoś bez “klątwy wiedzy” lub kogoś, kto potrafiłby zapomnieć na chwilę o tym, że to, co dla niego nie wymaga wyjaśnienia, dla początkujących może być przeszkodą w rozpoczęciu nauki. Dziś właśnie o takich podstawach piszę.

 

 

magdatomkowicz

 

 

OD CZEGO ZACZĄĆ?

 

1. Jaka włóczka i druty?

Sama zaczęłam od grubej włóczki, którą przerabiałam na grubych drutach. Coś, co zrobiłam przypadkiem, bo lubię ciężkie sploty, okazało się strzałem w dziesiątkę – gruba włóczka więcej wybacza i ewentualne błędy są mniej widoczne. Ponadto szybciej widać efekty, co zachęca do dalszej pracy. Przy cienkiej włóczce możemy dziergać i dziergać, a końca i tak nie widać. Na grubej sweter mamy gotowy w kilka godzin, a szalik możemy zrobić podczas jednego filmu.  Ponadto na cienkiej włóczce wszystkie potknięcia i nierówności widać od razu i nie wygląda to dobrze. Gruba jest pod tym względem naprawdę wyrozumiała.

 

Kupując włóczkę w sklepie internetowym zawsze znajdziecie obok niej informację, jakie druty najlepiej do niej dobrać – jeśli zdecydujecie się na mniejsze druty, robótka będzie bardziej “ciasna”, jeśli na grubsze niż zalecane, będzie bardziej “ażurowa. Sama lubię duże, drewniane druty, oraz druty z żyłką – jeśli boicie się, że robótka będzie Wam spadać – jest to dobre rozwiązanie (przydadzą się też później do dziergania czapek).

 

Następnym razem napiszę o wyborze włóczki w zależności od tego, co chcemy z niej wykonać, dziś chciałam się skupić tylko na kwestiach najbardziej podstawowych – dlatego na początek polecam po prostu grubą włóczkę. Sama preferuję czystą wełnę dobrej jakości – najbardziej delikatna (i niegryząca) jest wełna z merynosów.

 

 

Na zdjęciu na samej górze widzicie jeden z moich pierwszych “drucianych” projektów – szalik, który mój brat znalazł pod choinką. Zrobiłam go w całości w drodze do domu rodzinnego. Użyłam drutów na żyłce, rozmiar 9 i włóczki drops Andes, która jest bardzo wdzięcznym materiałem i myślę, że jest dobra dla początkujących.

 

 

magdatomkowicz

To z kolei pierwszy mój sweter – wykonany na drutach rozmiar 15 z grubej wełny The wool. Nie polecam oczywiście zaczynania od swetrów, ale chciałam pokazać różnicę (oraz napisać, że zrobienie szalika z takiej włóczki to czysta przyjemność i nawet jeśli jesteście na samym początku przygody z dzierganiem, również mogę Wam polecić sięgnięcie właśnie po tego typu wełnę).

 

 

2. Gdzie kupić włóczkę i akcesoria

Sama kupuję tylko przez Internet (prawie wszystko, nie tylko włóczkę). Jest coraz więcej sklepów, w których możemy zaopatrzyć się się nie tylko w wełnę, ale także w projekty, w całe pakiety. Jest to świetne rozwiązanie, jeśli zamierzamy na przykład zrobić pierwszy sweter na drutach, a nie mamy pojęcia, jaki wzór wybrać i ile motków będziemy potrzebować – w zestawie otrzymujemy instrukcję, wełnę potrzebną do wykonania projektu oraz akcesoria (na przykład grube igły do zszycia brzegów).

 

Na początek jednak wystarczy sama włóczka i druty – do zrobienia szalika nie potrzeba nam niczego więcej.

 

Sklepem, w którym najczęściej kupuję jest Wloczkowo (głównie z przyzwyczajenia :)), ale możliwości jest coraz więcej. Motkomania, We Are Knitters (z tego sklepu miałam pakiet na sweter ze zdjęcia powyżej), Czas Zamotać czy e-dziewiarka – to tylko niektóre z nich. Naprawdę jest w czym wybierać, zarówno jeśli chodzi o wełnę, o akcesoria, jak i o sklepy, które je oferują.

 

 

3. Mam włóczkę, druty, co dalej?

Wybierz łatwy projekt, a najlepiej zrób kilka najprostszych szalików, zanim zdecydujesz, że już czas na kolejny krok.

 

Jednym z błędów początkujących (w jakiejkolwiek dziedzinie) jest stawianie sobie poprzeczki zbyt wysoko. Jasne, warto mierzyć wysoko, ale najpierw trzeba nauczyć się podstaw i nabrać wprawy.

 

Moim pierwszym pomysłem było zrobienie swetra i może, MOŻE by mi się to udało, ale wiem, że dzięki wcześniejszemu wydzierganiu kilku szalików, podejście do bardziej skomplikowanych projektów nie było aż takim wyzwaniem i nie potknęłam się o własną ambicję.

 

 

4. Zaczynamy naukę

Poniżej znajdziesz linki do filmów z podstawowymi instrukcjami: jak nabrać włóczkę na druty, jak przerabiać oczka prawe i lewe, jak ładnie kończyć brzegi i jak zamknąć całość – TYLKO TYLE potrzeba do zrobienia szalika (a nawet mniej, bo wystarczą same prawe oczka, więc lewe na początek możesz sobie odpuścić – prawe są według mnie łatwiejsze), a nawet swetra!

 

Proste nabieranie oczek

 

Oczka prawe (mój pierwszy szalik składał się z samych prawych oczek – to dobra metoda, by naprawdę przećwiczyć sobie podstawy, a wzór wychodzi według mnie naprawdę ładny)

 

Oczka lewe (mój sweter niemal w całości składa się z naprzemiennych rzędów prawych i lewych oczek)

 

Jak ładnie zakończyć rząd, czyli brzeg w kształcie łańcuszka (dlaczego każdy rząd kończę oczkiem prawym, a pierwsze oczko przekładam na drugi drut bez przerabiania, pilnując przy tym, by włóczka była z przodu)

 

Jak zakończyć robótkę

 

Prosty ściągacz (tworzą go naprzemienne oczka prawe i lewe, czyli przerabiamy jedno, prawe, jedno lewe i tak przez cały rządek – w ściągaczu również kończę zawsze prawym oczkiem, a pierwsze oczko przekładam na drugi drut) – ściągacz przyda się, kiedy będziemy robić na przykład czapki i swetry.

 

Jeśli coś nie wychodzi – sprawdź, czy nie popełniasz błędów.

 

 

5. Cierpliwość jest kluczem do sukcesu

Nie zniechęcaj się. Nie wszystko będzie Ci wychodzić od razu i to jest naturalne, czas na naukę jest konieczny i większość z nas tego nie przeskoczy. Nie chcesz wiedzieć, ile razy prułam swój pierwszy szalik, a potem swój pierwszy ściągacz. I swój pierwszy sweter – tak sprułam nawet cały sweter i to dwa razy – raz, bo robiłam “za ciasne” oczka, drugi raz, bo zmieniłam projekt i przeliczyłam się, jeśli chodzi o długość swetra. Za trzecim razem wyszedł, jak na moje standardy, idealny. Bo, jak to mówią, do trzech razy sztuka. A w przypadku drutów, czasem do czterech, pięciu, czy dziesięciu. Byle dawało radość, prawda?

 

 

 

PODOBA CI SIĘ W MOIM INTERNETOWYM ŚWIECIE?

 

Jeśli tak i chcesz pomóc mi rozwijać ten blog i dać motywację, bym dalej snuła opowieści o miłości, radości i pięknie, oto w jaki sposób możesz to zrobić:

 

  • Zostaw po sobie ślad – skomentuj, napisz, co myślisz, a kiedy już mi zaufasz – opowiedz swoją historię
  • Poznajmy się lepiej – polub mój profil na Facebooku i zobacz, jak to wszystko wygląda od kuchni
  • Zaobserwuj mój profil na Instagramie – tam opowieści o miłości, radości i pięknie jest jeszcze więcej
  • Udostępniaj moje posty – nawet nie wiesz, jaką radość mi w ten sposób sprawisz :)

 

magdatomkowicz

Magda T.

  • Magda J

    Kochana no to wbijam się do Ciebie na indywidualne warsztaty :) Chcialabym zrobić warkocz, ale wydaje mi się to zbyt skomplikowane. Pomozesz? :)

    October 11, 2017 at 2:09 pm Reply
      • Magda J

        Cudnie! Będzie okazja żeby nadrobić zaległości w naszych spotkaniach. Buziaki

        October 11, 2017 at 2:35 pm Reply
  • Moni

    Madziu, mnie uczyła na drutach moja babcia. Cała rodzina włącznie z moim tatą potrafi dziergać. Ale po 20 latach powrót do drutów był ciężki. Moja mama przysłała mi książeczkę ze wzorami i skwitowała, że są bardzo łatwe do wykonania. A dla mnie to czarna magia była. Druty odłożyłam i więcej do nich nie wróciłam. To było w zeszłym roku a w tym zamarzył mi się sweter. Ale do tego czasu brak:) Może kiedyś jeszcze wydziergam swój pierwszy sweterek, albo dla Leo:)

    Uściski<3

    October 11, 2017 at 4:31 pm Reply
  • Sylvia

    Moja mama w młodości zimowe wieczory wypełniała dziergając, ja też kiedyś znałam podstawowe wzory. To już drugi rok jak mam chęć zrobić sobie szal z grubej wełny. Trzymaj za mnie kciuki by wena mnie nie opuściła:)

    October 12, 2017 at 10:13 am Reply

Leave a Comment