to top

Instagram #1 Opowiedz swoją historię

magdatomkowicz

Od jakiegoś czasu nie ma dnia, żeby do mojej skrzynki nie trafiło choć jedno pytanie dotyczące prowadzenia konta na Instagramie, a często tych pytań jest kilka. Ponieważ zaczęła mnie przerastać skala korespondencji, którą prowadzę z osobami chcącymi dowiedzieć się więcej na temat tego, jak i czym robię zdjęcia, skąd biorę pomysły i (przede wszystkim) jak to się stało, że w ciągu niespełna trzech miesięcy liczba obserwatorów mojego profilu wzrosła ze 100 do 10 000, postanowiłam spisać moje przemyślenia w formie postów.  Seria ta nie będzie poradnikiem, jak zbudować popularny profil, bo po pierwsze – sama tego nie wiem (10 tysięcy to kropelka w porównaniu z innymi instablogami), a po drugie – nigdy nie było to moim celem. Gdyby było, pewnie poddałabym się po miesiącu. Albo po roku lub trzech, bo przecież w tym czasie miałam cały czas stałą liczbę stu kilku obserwatorów. O czynnikach, które wpłynęły na zmianę tego stanu, napiszę następnym razem. Dziś chciałam skupić się na jednej z najważniejszych według mnie na Instagramie rzeczy – na oryginalności. Rozumianej w sensie pisania jedynej w swoim rodzaju historii. Twojej historii.

 

magdatomkowicz

 

Dlaczego warto tworzyć oryginalne treści?

 

Jestem prawie pewna, że ludzie powoli nasycają się obrazami. Albo raczej – nasycają się obrazami, za którymi nie stoi warta śledzenia historia. Ładnych obrazków na Instagramie jest masa. Tych kaw, śniadań, inspiracji modowych, kwiatów, minimalistycznych aranżacji i wszystkiego innego, od gruszki do pietruszki i od pieluch po Zanzibar. Jest ich tak dużo, że jesteśmy w stanie wchłonąć zaledwie ułamek i, co najważniejsze, często wiele z nich zlewa się w jedną masę i nie potrafimy odróżnić jednego od drugiego. Trudno się tymi zalewającymi nas treściami nie inspirować, choćby nieświadomie. Bo przecież i tak wszystko już było. Dlatego nie piszę o nieświadomym inspirowaniu, ale o świadomym naśladownictwie. To duża różnica. Wierzę, że jedynym trwałym sposobem na to, by nasze zdjęcia wyróżniały się na tle tej masy, jest historia, która za nimi stoi. Historia, którą one opowiadają. Oryginalna historia. A bardzo trudno jest opowiadać autentyczną i wiarygodną historię za pomocą obrazów, które nie są do końca nasze. To jakby starać się ułożyć układankę, biorąc po kilka puzzli z różnych pudełek. Z takiej mąki nie będzie dobrego chleba. 

 

Tym bardziej, że to może zrobić każdy. Każdy może skopiować czyjś pomysł czy zdjęcie. I wiele osób to robi. W sytuacji, gdy Internet pełen jest zdublowanych treści, coraz cenniejsza jest oryginalność. Wielu potencjalnych obserwatorów w ten właśnie sposób przesiewa to, co widzi lub czyta. I kiedy w jakimś miejscu znajduje jedyne w swoim rodzaju obrazy bądź teksty, chętnie tam wraca. Ja przynajmniej tak właśnie robię. 

 

Jest jeszcze jedna kwestia – jeśli ktoś myśli o rozwoju i o wzroście swojego profilu, powinien pamiętać, że im więcej osób będzie go obserwować, tym więcej będzie również zauważać kopie. Będą to zarówno osoby prywatne, jak i potencjalni partnerzy biznesowi, a ci raczej zwrócą się z propozycją do osób, które mogą zaoferować coś więcej niż kolejny duplikat.

 

Dlatego tak ważne jest tworzenie rozpoznawalnego stylu, który w sytuacji, kiedy “wszystko już było”, pozwoli nam w tym “wszystkim” nie utonąć. Bo choć na Instagramie przeplatają się wciąż te same tematy, można je zaprezentować na “swój” sposób. Kiedy widzę setną tego dnia kawę, a jest to kawa u mojej ulubionej kawowej Anne, to wiem, że to JEJ kawa. Albo kiedy wchodzę w ten niepowtarzalny nastrój, zawieszony pomiędzy świtem a zmierzchem, to wiem, że zatrzymam się w biegu u Ginger Bee. Albo kiedy widzę kolejny bukiet tulipanów, to wiem, kiedy są to tulipany od pięknej Agaty z Amsterdamu. Tak samo rozpoznam sceny śniadaniowe u Czarnej Ewci czy kadry z różnych stron świata u Marty i Jandirka.  Albo pokoik pewnych słodkich bliźniaczek i musztardowe tony u sikoreczek. I różowe, dziewczyńskie kadry u Dagmary czy poetycki wonderland Oli. I wiele, wiele innych. Rozpoznam i już. Czyli można to samo, o tym samym, ale jednak tak, że od progu widać, do którego domu wchodzimy i czym nas tam przywitają.

 

Ponadto, starając się stworzyć swój niepowtarzalny styl, wchodzimy na właściwe tory kreatywności. Zamiast zastanawiać się, jak to zrobić, żeby nie było tak bardzo widać, że naśladujemy innych, opowiadamy własną historię i wdrapujemy się na kolejne schodki twórczej wyobraźni. Bo tak to już jest, kiedy wypuścimy naszą kreatywność na wolność i pozwolimy jej się rozpędzić. Zamiast ograniczać ją ramami tego, co zobaczyliśmy u innych.

 

Dlatego czasem lepiej nie oglądać za dużo – to jeden z moich sposobów. Nie oglądam setek zdjęć na Instagramie. Odwiedzam tylko te osoby, z którymi chcę wymienić kilka zdań i których historię chcę śledzić. Dzięki temu wiem, że nawet jeśli któreś z moich zdjęć okaże się podobne do zdjęcia kogoś z drugiej półkuli albo z Koziej Wólki, będzie to z mojej strony zupełny przypadek. I ta świadomość jest dla mnie ważna. Bo świadomość, że staramy się być w tym wszystkim sobą, też według mnie bardzo się liczy i wpływa pozytywnie na własną samoocenę. Przypuszczam, że w drugą stronę działa to podobnie – destrukcyjnie dla niej działa kopiowanie cudzych pomysłów.

 

magdatomkowicz

 

Dlaczego nie warto kopiować?

 

Nie warto kopiować choćby ze względu na prawa autorskie. Chyba nikt z nas nie chciałby być oskarżony o naruszenie własności intelektualnej, więc lepiej po prostu trzymać się z daleka od kopiowania, a jeśli kopiujemy w dobrej wierze, podawać autora zdjęcia bądź tekstu. To wydaje się oczywiste i jestem pewna, że dla Was jest, ale spotykam się z różnymi zachowaniami, więc o tym też napiszę.

 

Całkiem niedawno odkryłam profil pary fotografów (sic!). Trafiłam do nich przypadkiem – zauważyłam, że często polubiają komentarze na moim profilu. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w oczy uderzył mnie w ich profilu mój opis, słowo w słowo, z wyłączeniem zdania o moich czterech synach. Z ciekawości więc spojrzałam na zdjęcia i otworzyłam to, które wydało mi się podobne do jednego z moich. I co znalazłam pod zdjęciem? Ni mniej, ni więcej, a mój post – wzięty w cudzysłów, ale bez podania autora. Kiedy o to zapytałam (a po prawdzie, nawet nie ja zapytałam, bo pod postem wywiązała się dyskusja o prawach autorskich, szybko przez właścicieli profilu usunięta, ale od czego są print screeny? – tak, w internecie nic nie ginie), odpisali, że “instagram to nie książka, gdzie trzeba podawać bibliografię i autorów”. Poprosiłam więc, by podpisali cytat lub go usunęli. Podpisać stanowczo nie chcieli, ale przynajmniej usunęli mój post. Opis też zmienili. Ale zmiany zmianami, niesmak pozostał. 

 

Podaję ten przykład dla tych, którzy myślą, że na Instagramie prawa autorskie nie obowiązują. Obowiązują. Można zgłosić kradzież własności intelektualnej. Można też zostać pociągniętym do odpowiedzialności za rzeczoną kradzież. Na Instagramie działa to podobnie, jak gdzie indziej. Choć to nie książka. 

 

magdatomkowicz

 

Lepiej być naśladowanym niż naśladowcą 

 

To konkluzja na koniec. Czasem słyszę, jakie wkurzające jest to, że niektórzy, zamiast użyć własnej wyobraźni, korzystają z pomysłów innych. Dobrze jest mieć do tego dystans. Do tego całego wirtualnego świata, do swoich zdjęć i wszystkiego innego. I traktować poważnie tylko prawdziwe wartości i ludzi, którzy nas otaczają i dzięki którym nasze życie ma głębszy sens. Instagram to TYLKO Instagram. Dobrze jest potrafić wziąć go w nawias i cieszyć się pozytywnymi aspektami, ignorując te słabsze. 

 

Myślę, że warto jest postawić sobie za cel wymyślanie takich kadrów, robienie takich zdjęć i pisanie takich postów, by inni chcieli naśladować nas. Unikając przy tym naśladowania innych. Kopiując cudze pomysły, nie stworzymy prawdziwej, spójnej historii. A co nam po tysiącach obserwatorów, jeśli nie będziemy mieli im nic sensownego do przekazania? I jeśli po drodze zapomnimy, o co w tym chodzi? Bo czyż dobra zabawa i poczucie, że robimy coś kreatywnego, poznając przy tym wspaniałych, twórczych ludzi, nie są w tym najważniejsze? Twarz mamy jedną, jak mawia Michał Szafrański. Róbmy wszystko, by jej nie stracić. Zarówno w życiu, jak i w mediach społecznościowych.

 

 

Magda T.

  • magda

    Madziu trochę się na Tobie zawiodłam cytując ten tekst. Skoro piszesz tekst a w nim piszesz o konkretnych osobach, ( czwarte zdanie w ” dlaczego warto tworzyć oryginalne treści “) to mniej chociaż jaja, i napisz o kogo chodzi…..Fakt masz racje trzeba być oryginalnym, ale prawdę mówić niektóre zdjęcia które ty robisz zrobili też inni ludzie i nie byłaś pierwsza. Lubię Twój instagram, ale po tych twoich wypocinach inaczej zaczęłam patrzeć na to co tworzysz. Miłego

    April 9, 2017 at 5:16 am Reply
    • brodziszek

      April 12, 2017 at 5:25 pm Reply
    • brodziszek

      ciekawy tekst, przeczytałam z przyjemnością :) a naruszanie praw autorskich to dla mnie rzecz nie zrozumiała! korzystam, podpisuję, prosta sprawa. Szkoda, że nie dla wszystkich :/
      niestety wraz z popularnoscią i złe się przypałęta, widzę że hejt i tutaj się pojawił – kolejna nieodgadniona dla mnie kwestia :/

      April 12, 2017 at 6:26 pm Reply
    • Gaba

      Trzeba mieć jaja, żeby w ANONIMOWYM komentarzu zarzucać komuś ich brak. Ale jak to mówią – uderz w stół, a nożyce się odezwą, czyli zwykły internetowy hejt. Słabe bardzo.

      A do autorki – świetny tekst! Potrafisz z klasą napisać na każdy temat, co naprawdę rzadko się zdarza. Brawo! A Twoje zdjęcia uwielbiam i gratuluję kreatywności. O tekstach nie wspomnę, bo to one, w połączeniu z obrazami, tworzą Twoją historię, o której naprawdę można napisać, że jest niepowtarzalna.

      April 19, 2017 at 12:50 pm Reply
  • Marta

    A mnie tam się post podobał:) zresztą jak wiele innych:) i nie tylko dlatego, że i o nas się pojawiło. Ale strasznie mi miło:)

    April 9, 2017 at 12:58 pm Reply
  • brodziszek

    fajny tekst, z przyjemnością przeczytałam :)
    naruszanie praw autorskich to dla mnie rzecz niezrozumiała. Prosta sprawa, jeśli już korzystam to podpisuję. Szkoda że nie dla wszystkich to takie oczywiste.
    Niestety wraz z popularnością i złe się przypałęta… widzę że hejt i tutaj trafił :/
    ściskam!

    April 12, 2017 at 6:33 pm Reply
  • Paula

    A ja chyba wiem o jaką parę fotografów chodzi. I niestety kopiują zdjęcia od różnych osób…jest to dla mnie niepojęte jak można mianować się fotografem i tak beszczelnie kopiować. Każdy to widzi! A co do rozwoju konta instagramowwgo to niestety istnieje coś takiego jak algorytmy. Przez pewien czas jesteśmy promowani, a potem następuje mega spadek…pewnie po to by płacić za reklamę :(

    April 18, 2017 at 1:57 am Reply
  • Sylvia

    Bycie sobą jest najważniejsze i raczej dla siebie wrzucamy zdjęcia na Istagram, dla swojej własnej przyjemności. Oczywiście miłe jest mieć wielu obserwatorów ale to zależy czego oczekujemy.Mniejsza ilość obserwujących sprzyja większemu kontaktowi i wymianie myśli.

    May 26, 2017 at 11:01 am Reply
  • KarolinaPe

    Bardzo lubię Twój profil, ze względu na tę historię, którą opowiadasz. Masz piękny dar słowa pisanego, że się tak wyrażę… Piszesz prawdziwie, a zawsze pozytywnie, nawet o trudnościach. Ja też mam czwórkę dzieci (tyle, że 50% to dziewczyny) i jestem w podobnym wieku (jesienią 39 rok zakończę). Wiem jaką radością, ale trudem jest rodzina. I wiem, że trudne sytuacje, czy ciężki dzień nie powoduje u mnie załamania. Jest jakby wpisany w życie. Z jednej strony nie chcę pokazywać wyidealizowanego, nieprawdziwego życia. Z drugiej pisać prawdy, która zostanie odebrana jako życie – udręka…. A Ty robisz to doskonale. Dlatego tak lubię. A prawa autorskie to poważniejsza sprawa. Swego czasu wczytałam się i NIE WYSTARCZY podać autora zdjęcia czy tekstu… Potrzebna jest zgoda tegoż autora. Czytałam historię blogerki wnętrzarskiej, która straciła oszczędności płacąc za opublikowanie na swoim blogu zdjęć wnętrz, gdzie podawała źródło zdjęć, a nawet nazwisko fotografa. Ugodą ze strony fotografa było to, że zapłaciła za wykorzystanie zdjęć. Sprawa nie trafiła do sądu i nie dostała kary za naruszenie praw autorskich. Serdecznie pozdrawiam.

    June 4, 2017 at 7:22 pm Reply

Leave a Comment