to top

Dlaczego warto pracować nad nawykami?

magdatomkowicz

Pisałam Wam, że jestem naprawdę beznadziejna w doprowadzaniu projektów do końca? Nawet kiedy są dla mnie ważne, na pewnym etapie tracę nimi zainteresowanie. Tak po prostu, już mnie nie bawią. Najbardziej lubię pracę koncepcyjną, planowanie, rozwiązywanie problemów, zanim się pojawią, ale realizacja to już inna bajka i im dalej w las, tym bardziej ciągnie mnie, by wymyślić coś nowego. Podobnie jest ze wszystkim w moim życiu. Ze zdrowym odżywianiem, ze sportem, z dbaniem o włosy, z pisaniem. Ze wszystkim. Po jakimś czasie przestaje mi się chcieć. Ma to na pewno związek z moją osobowością, ale wydaje mi się, że także z ludzką naturą w bardziej ogólnym sensie, że tak jest większość z nas “skonstruowana”. Dlatego tak ważne dla mnie jest ustalenie zasad gry, dzięki którym projekty, które zaczynam realizować, będą miały szansę rozwinąć się w COŚ, zanim odłożę je do szuflady, by rzucić się w wir czegoś nowego. Dzięki którym nie wpadnę w pułapkę słomianego zapału i braku motywacji.

 

 

NAWYKI JAK REGUŁY GRY

 

Tymi zasadami są dla mnie codzienne nawyki – te wszystkie bardziej lub mniej drobne czynności, których podstawową zaletą jest to, że UWALNIAJĄ MNIE OD KONIECZNOŚCI PODEJMOWANIA DECYZJI, bo w moim przypadku możliwość wyboru bywa zgubna. Nie mówię tu o rzeczach ważnych, o sprawach życiowych, na które oczywiście chcę mieć ciągły wpływ. Nie chodzi mi o ubezwłasnowolnienie lub wyłączenie myślenia. Nie, zupełnie nie. Chodzi mi o to, że pewne decyzje chcę podjąć raz i nie musieć robić tego codziennie. Chodzi mi o pewne zdrowe schematy zachowań, dzięki którym nie tracę czasu na wewnętrzną walkę z sobą samą.

 

 

CO MI DAJĄ NAWYKI

 

Dzięki nawykom nie muszę tej walki prowadzić, a moje życie staje się prostsze. Dzięki nawykom mogę wyeliminować wiele codziennych “zawalidróg” i niezdrowych zachowań, polegających na odwlekaniu w czasie tego, co powinnam zrobić (choć niekoniecznie mam na to ochotę) lub rezygnacji z tego, co jest dla mnie w dłuższej perspektywie dobre (na korzyść tego, co teoretycznie powinnam zrobić, ale spoglądając szerzej na swoje życie, widzę wyraźnie, że poświęcanie się temu byłoby stratą cennego czasu). Dzięki nawykom oszczędzam energię, którą mogę (i powinnam) spożytkować bardziej efektywnie. Dzięki nawykom mogę skupić się na tym, co jest naprawdę istotne. Dzięki nawykom mogę choć w niewielkim stopniu zapanować nad tymi aspektami chaosu naszej rzeczywistości, na które mam w ogóle wpływ. I jeszcze jedna z najważniejszych kwestii – nawyki, bardziej niż cokolwiek innego, pozwalają mi się zorganizować, a sami rozumiecie, jakie to istotne przy czwórce dzieci.

 

PUŁAPKA ZŁYCH NAWYKÓW

 

Nasz mózg bardzo pomaga nam w utrwalaniu różnych schematów zachowań. Niestety nie tylko tych dobrych. Dlatego tak ważne jest, by świadomie wprowadzać je w życie. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele drobnych czynności wykonujemy prawie nieświadomie, jak wiele zachowań powtarzamy, między innymi dlatego tak trudno nam złe nawyki wyeliminować. Takich wzorów zachowań jest w naszym życiu bardzo dużo. I to one często decydują o powodzeniu różnych naszych życiowych misji – przynajmniej tak jest w moim przypadku. I choć nie nazwałabym mojego życia ułożonym (czy życie z czwórką dzieci w ogóle może takie być?), a spontaniczność zdecydowanie jest jedną z moich ulubionych form działania, lubię mieć na swoich usługach nawyki, które uwalniają mnie od konieczności podejmowania decyzji w kwestiach, w których wybór mógłby padać na mniej dla mnie korzystną stronę. Nawyk jest czymś, co powtarzam niemalże bez użycia woli, a czasem nawet wbrew woli, uwalniając umysł i dając mu więcej przestrzeni, a życiu więcej oddechu (nie zliczę, ile razy nie chciało mi się robić rano zielonego koktajlu, ale i tak go przygotowywałam, bo przecież robię to codziennie, bez tego mój poranek nie jest kompletny, taki mam nawyk i już).

 

 

MOJE CODZIENNE NAWYKI

 

Moje codzienne nawyki obracają się wokół najbardziej przyziemnych rzeczy. Począwszy od tego, że po przebudzeniu piję ciepłą wodę z cytryną, pomagając mojemu ciału się oczyścić i poprawiając przemianę materii, poprzez ścielenie łóżka, co daje mi poczucie, że odniosłam już jakiś mikroskopijny sukces, po zasiadanie do pisania, kiedy tylko Gustaw ucina sobie drzemkę, dzięki czemu nie zastanawiam się, czy może nie byłoby lepszym pomysłem wysprzątanie w tym czasie mieszkania. Wiem, że by nie było, byłoby zwykłą prokrastynacją, zwłaszcza w dni, kiedy wydaje mi się, że mam pustkę w głowie. Moje nawyki to mycie zębów po posiłkach i (niestety) jedzenie czegoś słodkiego do kawy. To także chodzenie do pokojów chłopców przed położeniem się spać, by sprawdzić, czy są przykryci (i chwilę na nich popatrzeć). Moje nawyki to malowanie rano rzęs, żeby otrząsnąć się z uczucia rozmemłania i przytulanie Stefana, kiedy robi mi się smutno (zupełnie nieświadomie wyrobiony nawyk). To drobiazgi, które ułatwiają mi codzienne funkcjonowanie i pozwalają na spontaniczność tam, gdzie jest ona potrzebna – w zabawach z dziećmi, w szybkich decyzjach o spakowaniu walizek i wyprawie w nieznane, czy w sprawianiu sobie małych przyjemności w postaci bukietu kwiatów czy wstąpieniu do kawiarni. Jasne, spontaniczność byłaby możliwa i bez wypracowanych schematów zachowań, ale jest ona mniej problematyczna, kiedy mam pod kontrolą swoje życie, a nad głową nie wiszą zaległe projekty czy niezapłacone rachunki.

 

NAWYKI A SZCZĘŚCIE

 

Działając według pozytywnego schematu, chodząc wytyczonymi ścieżkami dobrych dla nas zachowań, łatwiej nam realizować plany i marzenia i unikać rzeczy, które nas od nich oddalają. Dzięki właściwym nawykom łatwiej nam się zorganizować, dbać o zdrowie, spełniać się zawodowo, cieszyć się czasem z rodziną oraz unikać frustracji i innych negatywnych uczuć. Łatwiej nam nie zgubić tego, co ważne.

 

Nasza codzienność wypełniona jest setkami skrzyżowań, przy których musimy podejmować decyzje. Dlatego świadoma praca nad tym, by nasz mózg zapamiętał optymalną dla nas drogę, jest dobrym wykorzystaniem naszego czasu i potencjału. Bo często właśnie dzięki temu, że kiedyś wybraliśmy najlepszą dla nas trasę, czujemy się spokojniejsi. I nawet jeśli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę – szczęśliwsi.

 

 

 

Magda T.

  • Monika

    Oj Madziu, jesteś jedną z niewielu osób tak prawdziwych, wiesz? Wstyd się przyznać, ale uczysz mnie życia, bo czasami samemu ciężko jest ogarnąć to, czy tamto. A ja jeszcze do niedawna śmiałam się, że ludzie kupują książki, bo nie wiedzą jak żyć:)

    May 10, 2017 at 1:26 pm Reply
  • Sebastian

    Dziekuje za ten Tekst <3

    May 18, 2017 at 5:28 pm Reply

Leave a Comment