to top

Bo żyjemy w różnych światach

magdatomkowicz

 

Gdyby ktoś dwa miesiące temu powiedział mi, że kiedyś może zrozumiem, jak to jest, obruszyłabym się pewnie trochę, bo jak to, przecież rozumiem. Przecież empatii mi nie brakuje i ten ból i strach to ja czuję przez skórę, nawet jeśli nie mój.

 

Otóż nie. Nawet jeśli trochę tak, to to trochę zawsze niewystarczające, żeby zrobić dziurę w sercu, a potem dać niezwykłą, niewytłumaczalną siłę, by z większą świadomością żyć. Na szczęście niewystarczające. Niestety też.

 

Bo żyjemy w różnych światach i niebycie w jednym często uniemożliwia jego zrozumienie.

 

Ostatnio los kopnął mnie w kostkę i wepchnął na siłę do zbioru rodziców chorych dzieci, poważnie chorych dzieci, choć przecież mogło być gorzej, mówię sobie przed snem. By móc w ogóle zasnąć. Żyjemy normalnie, na pozór. A pod pozorem kryją się godziny spędzone na szukaniu, dowiadywaniu się, drążeniu, bo tak to już jest, że jeśli rodzic o to dziecko swoje nie zawalczy, to kto to zrobi?

 

Nikt do tego zbioru należeć nie chce. I wszystkim nam się wydaje, że to przecież nie nasz zbiór, choć tak dobrze zdajemy się rozumieć cudzy strach. Nie i nie. Bo to zwykle nie od nas zależy, gdzie nas, czasem na siłę, w tym życiu upchnie los. Nasza jest zwykle tylko reakcja. I nie, bo ten strach okazuje się mieć nagle jeszcze większe oczy niż strach, który do tej pory znaliśmy i który jakoś tam, lepiej lub gorzej, z nami w tym życiu funkcjonował, w miarę oswojony.

 

A potem trach. I spadamy na niższy poziom.

 

Chyba że popatrzymy na to od innej strony i dostrzeżemy, że tak naprawdę weszliśmy wyżej. Że coś zrozumieliśmy. Czegoś się nauczyliśmy. Że zaszła w nas zmiana. I że po kolejnej lekcji pokory, wiemy na temat siebie więcej. Bo z całym okrucieństwem inwentarza dostaliśmy świadomość. Że to, co z tym wszystkim zrobimy zależy od nas. Czymkolwiek by to nie było. Jak trudne by nie było. Bo nie ma sensu zadawać sobie pytań, na które nie ma odpowiedzi, czasu szkoda, przecież jest co robić. Bo nawet jeśli znaleźlibyśmy kogoś, na kogo dałoby się zrzucić winę, nic nam to nie da – w końcu i tak sami będziemy musieli uporać się z tym, co jest. Bo sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie. I szczęście. A droga na skróty prowadzi przez wdzięczność. Za to, co jest. I czego nie ma. Świadomość tego, czego nie ma, a z czym przecież muszą zmagać się inni, jest we mnie teraz tak silna, jak jeszcze nigdy dotąd.

 

Bo żyjemy w różnych światach. Każdy z nas. Tylko jeden los nam dany. Czasem patyczek krótszy, czasem dłuższy. Czasem chciałoby się gdzie indziej i co innego. A potem dostajesz pstryczka w nos. I uświadamiasz sobie, że co by się nie działo, drugiej szansy nie będzie.

 

Raz to życie mogę przeżyć. To nie próba. I nie koncert życzeń. Szkoda czasu na bezmiłość. Na bezsensy. I na niebycie w pełni tu i teraz. Bo innego tu i teraz w tej chwili nie mam. Nie mam też pewności, czy kiedyś w ogóle będzie. To idealne tu i teraz, bez choroby Staśka, bez strachu i nerwów. I nie ma sensu zastanawiać się, co bym w tym innym tu i teraz robiła. Jaka byłabym szczęśliwa. W innym tu i teraz. Tam gdzie mnie nie ma. A to szczęście oderwane ode mnie, od moich trosk i kłopotów, czy to wciąż byłoby szczęście?

 

 

Magda T.

  • Ola Poems

    M., nie wiem co mogłabym napisać. Wszystko wydaje się być zbyt proste, zbyt słabe, zbyt nieodpowiednie. Wysyłam więc po prostu całą głowę samych dobrych myśli. Myśli o zdrowiu i szczęściu mimo wszystko. Uścisków cała, cała moc.

    March 19, 2018 at 6:14 pm Reply
      • ewelina

        Magda , nie wiem o ktorego z Twoich chlopcow chodzi i co to za choroba ale bbb mi przykro . Po Twoim dzisiajszym wpisie plakac mi sie zachcialo. Trzymaj sie i nie trac nadzieji . Ja rowniez przesylam pozytzwna energie

        March 19, 2018 at 7:17 pm Reply
  • ewelina

    Doczytalam , chodzi o Staska -2013 , mam nadzieje ze wszytsko minie jak najszybciej

    March 19, 2018 at 7:19 pm Reply
  • Kasia

    Ech, tak bardzo, bardzo mi przykro. Wszyscy tak naprawdę stoimy na krawędzi tego zbioru i nigdy nie wiemy, kiedy spadniemy w dół :( Ściskam Was bardzo, bardzo mocno, choć tak naprawdę nie mogę zrozumieć, a najmocniej małego Stasia. Sił dla niego!

    March 19, 2018 at 7:44 pm Reply
  • franczeskaf

    Magda zadne mądre słowa mi do glowy nie przychodzą. Pomimo tego że znamy się tylko z sieci i tak często myśle co u Was, jak sobie radzicie w tej nowej rzeczywistości, jak mogłabym wam pomóc.

    March 19, 2018 at 8:39 pm Reply
  • Sylvia

    Mój syn Franek na prawie osiemnaście lat i od tylu lat czuję strach na samą myśl, że gdyby, coś, kiedyś, nagle….. wiem tylko, że jest w nas siła i nadzieja, będziemy walczyły do utraty tchu.

    March 20, 2018 at 11:22 am Reply

Leave a Comment