to top

6 kosmetyków pielęgnacyjnych, do których wciąż wracam

magdatomkowicz

Czasem, szukając czegoś na youtube, trafiam na filmy, których autorki pokazują dziesięciu czy piętnastu ulubieńców kosmetycznych miesiąca. Za każdym razem jestem tym zafascynowana, bo sama, jeśli znajdę idealny dla mnie kosmetyk raz na trzy lata, uznaję to za sukces. Może jest to spowodowane moim pielęgnacyjnym lenistwem, a może po prostu tym, że kiedy przypadkiem wpadam na coś, co spełnia wszystkie moje wymagania, trzymam się tego i nawet jeśli w międzyczasie próbuję innych produktów, zawsze do tego wracam.

 

magdatomkowicz

 

 

TWARZ

Nie lubię przesady w ilości kosmetyków ani też przesadnej ilości składników w konkretnym produkcie. Lubię prostotę i naturalność, dlatego pielęgnacja twarzy od lat opiera się u mnie na olejkach, które zmieniam dość często. Wierna natomiast jestem trzem kosmetykom, bez których nie wyobrażam sobie mojej kosmetyczki.

 

1. Serum do twarzy It’s Skin

Odkąd odkryłam to serum, w ogóle nie używam tradycyjnych kremów do twarzy. Wypróbowałam już kilka jego rodzajów i wszystkie się u mnie sprawdziły. Na zdjęciu widać serum z witaminą C, które stosuję na przemian z pomarańczowym serum o działaniu antyoksydacyjnym, zawierającym koenzym Q10 oraz astaksantynę. Kiedy kończy mi się jedna buteleczka, od razu zamawiam kolejną, jestem uzależniona od tego kosmetyku, a i stosunek ceny do jakości uważam za bardzo dobry.

 

2. Tonik różany Evree

Nigdy nie stosowałam toników. Wiedziałam, że są dobre dla mojej skóry, że równoważą PH, że trzeba je stosować po umyciu twarzy, nawet je kupowałam, ale na tym kończył się mój zapał. Myśl o tym, by znów bawić się w używanie wacików (tak, jestem AŻ TAKIM kosmetycznym leniem), skutecznie mnie zniechęcała do tonizowania. Sytuacja zmieniła się, gdy weszłam do małego, bułgarskiego sklepiku, w którym można było kupić jedynie kosmetyki mające w składzie wyciąg róży. Ponieważ inne klientki wychodziły z niego z całymi reklamówkami produktów, stwierdziłam, że chyba w tej róży musi być coś nadzwyczajnego i sama skusiłam się na wodę różaną do spryskiwania twarzy. I przepadłam. Używałam jej jako toniku, a kiedy skończyłam całą buteleczkę, postanowiłam poszukać czegoś podobnego w Polsce. W ten sposób znalazłam tonik od Evree, który również nie wymaga używania wacików. Można go kupić na przykład w Rossmanie i kosztuje niewiele ponad 10 zł., co niewątpliwie jest kolejną zaletą.

 

3. Bio-Oil 

Po raz pierwszy kupiłam ten olejek, kiedy byłam w ciąży z Krzysiem, czyli 10 lat temu. Miał być na rozstępy, ale tak jak twarz jeszcze czasem czymś posmaruję, tak reszta ciała musi radzić sobie sama. Olejek leżał więc nieużywany, aż w końcu postanowiłam wypróbować go na twarzy i okazało się, że genialnie działa na moją skórę – zmiękcza, nawadnia, odżywia, poprawia koloryt. I choć na noc stosuję różne olejki, do bio-oil wciąż wracam. Wklepuję go w w zwilżoną wodą termalną twarz (często robię nim masaż twarzy).

 

 

WŁOSY 

Włosy to zdecydowanie ten element mojego wyglądu, z którego jestem najbardziej zadowolona i który lubię eksponować. Kiedyś je  regularnie olejowałam, ale ponieważ mam słomiany zapał, nie trwało to długo. Na szczęście znalazłam sposoby, dzięki którym są one zdrowe, pomimo tego, że stanowczo za mało o nie dbam – zwykle zapominam o odżywce, a fryzjera widzą nie częściej niż co pół roku.

 

1. Mythic Oil od L’Oreal Professionnel

Stosuję go zarówno na wilgotne, jak i na suche włosy. Nie tylko po myciu. Czasem przypominam sobie o nim wieczorem, czasem rano. Wcieram go głównie w końcówki i jestem prawie pewna, że to właśnie dlatego się nie rozdwajają, choć zdecydowanie zbyt rzadko je podcinam i nie stosuję wielu innych kosmetyków.

 

2. Suchy szampon Cameleo 

Suchy szampon – wybawienie dla mam :) Wiele razy słyszałam, że suchy szampon jest dla osób leniwych (nie żebym nie była, jak najbardziej jestem), którym nie chce się myć włosów (zanim miałam dzieci myłam je codziennie, pomimo lenistwa). Tymczasem suchy szampon jest dla osób, które mają milion rzeczy na głowie – nie tylko włosy. I nie są w stanie wyrobić się ze wszystkim, zwłaszcza jeśli z częścią “wszystkiego”, muszą poradzić sobie przed siódmą rano, a dzieci przez całą noc nie dawały im spać. Dla mnie suchy szampon był odkryciem dekady – miałam już trójkę dzieci i naprawdę zaczynałam wierzyć, że w życiu się w tym chaosie nie zorganizuję. Suchy szampon był maleńką cegiełką, dzięki której się udało (muszę myć włosy codziennie, rano, a czasem jest to po prostu niemożliwe). Ten poleciła mi koleżanka i więcej nie popatrzyłam na żaden inny (a wypróbowałam naprawdę wiele). Nie pozostawia białego pyłu na włosach (wystarczy przeczesać je palcami) i delikatnie je “podnosi”. Czasem używam go, jeśli muszę wyjść wieczorem, nawet jeśli rano myłam włosy.

 

3. L’Oreal Expert Silver Szampon do Włosów Rozjaśnionych i Siwych‎

Pisałam już, że lubię moje włosy? Lubię je całościowo, ale najbardziej lubię ich kolor. I choć od kilku lat muszę zakrywać farbą siwiznę, za każdym razem proszę fryzjera, by kolor był taki sam, czyli mój (może dlatego, że kiedy byłam młoda, miałam na głowie większość kolorów i już nie potrzebuję eksperymentów?). Jedyne, czego w kolorze swoich włosów nie lubię, to ich żółtawy odcień (przebija nawet po farbowaniu), dlatego stosuję szampon, który go neutralizuje i sprawia, że włosy mają nieco chłodniejszą barwę.

 

To by było na tyle. Dużo tego nie ma, bo i moja szuflada na kosmetyki jest dość uboga. Wciąż szukam idealnego kremu pod oczy. Jeśli macie swój ulubiony, napiszcie proszę w komentarzu. O innych kosmetykach także :)

 

magdatomkowicz

Magda T.

  • zuza.zet

    Jeżeli lubisz naturalne kosmetyki, to bardzo polecam Ci polską markę Sylveco. W ofercie mają też kremy pod oczy, warto spróbować :) Miłego dnia!

    November 18, 2017 at 12:40 pm Reply
  • Cindy Dettloff

    I just love your beautiful bobble sweater. Do you have a pattern. I would love to purchase one from you!! Thanks so much Cindy

    November 21, 2017 at 9:36 pm Reply

Leave a Comment